~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kumo no shita no romansu cz.3
Po około 30 minutach lekarstwa były gotowe. Haru i Itachi poszli z nimi do kuchni, zastali tam nieprzytomnych gości. Ciemnowłosy od razu zaczął przygotowywać im porcje leku gdy tamci prosili o jakieś niestworzone rzeczy do jedzenia. Początkowo nie chcieli wziąć fioletowo-zielonej substancji do ust, ale gdy już to zrobili od razu oprzytomnieli i rozeszli się do swoich domów.
Niebieskooka złapała partnera w pasie i przytuliła od tyłu.-Od godziny jest już jasno i teoretycznie powinnam już być w domu. Nie ma już sensu wracać, może się gdzieś przejdziemy?
-A na pewno nie musisz wracać? Twoja mama nie będzie się martwić, że nie wróciłaś na czas?
-Skarbie, ona nawet nie wiedziała o tym, że wyszłam, mówiłam ci.
-To w takim razie chętnie się z tobą przejdę.-pocałował ją w policzek.-Ale najpierw śniadanie.
-Dobrze. Tylko nie wiem co macie w lodówce.-otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej zjadliwe produkty.-Hm..kanapki albo tosty.
-Kanapki.
Po 15 minutach zjedli śniadanie i naszykowali się do wyjścia. Wyszli z domu i ruszyli w stronę sklepów. Itachi złapał dziewczynę za rękę.-Ciekawe jak ludzie będą się na nas patrzyli. Ten kretyn Sasuke pewnie już wszystkim wygadał...
-C..co? Kurde.. nie jest to zachwycająca wiadomość.-przygryzła wargę.
-Oj nie przejmuj się, chodź.-uśmiechnął się i pociągnął dziewczynę za sobą. Omijali ludzi, którzy patrzyli się na nich jak na przestępców. Itachi zaśmiał się cicho.-Wiesz co? Śmieszne jest to, że ci wszyscy ludzie znają mnie, a ja nikogo.-przytulił ją do siebie.
-Itachi, stój!-Dziewczyna gwałtownie się zatrzymała.-Tam jest moja mama, ona nie może nas zobaczyć.-Chciała się wycofać ale chłopak złapał ją za ramię i pociągnął w stronę jej rodzicielki.
-Przecież i tak miała mnie poznać, no nie? Lepiej żeby to było teraz niż później.
-..ale...ona nie wie, że tu jestem i z tobą, tutaj, teraz, wkurzy się..
-Trudno.-podeszli do mamy dziewczyny.-Dzień dobry, jestem Itachi Uchiha, chłopak pani córki.
Kobieta zrobiła wielkie oczy i wyraźnie była wściekła na córkę.-No proszę, proszę...a gdzie to się chodzi? Z tego co mi wiadomo to pan Uchiha jest już dorosły, a ty nadal jesteś małą gówniarą. Nie ma pan KOBIET w swoim wieku?! A ty, wracasz ze mną natychmiast do domu!
-Ale ona nie jest już dzieckiem. Jest chuuninem, naraża życie na każdej misji, a nie może być ze mną?!
-TO NADAL DZIECKO!
-Tylko pani tak uważa..i proszę nie podnosić na mnie głosu, byłbym wdzięczny..
-Nie obchodzi mnie twoje zdanie. Znajdź sobie kogoś w swoim wieku a nie zabawiasz się z małymi bachorami!.-chwyciła Haru za ramię i pociągnęła za sobą do domu.
Gdy dotarły do domu nastolatka natychmiast pobiegła do swojego pokoju, zamknęła drzwi, rzuciła się na łóżko i z oczu popłynęły jej łzy. Nie minęło 20 minut gdy usłyszała krzyki dochodzące z dołu, początkowo nie zwracała na nie uwagi ale po chwili rozpoznała tam głos swojego ukochanego i postanowiła po cichu wyjść z pokoju i zbliżyć się do miejsca konwersacji by jej posłuchać.
-Nie wyjdę stąd dopóki pani z nią nie porozmawia. Ona jest już prawie dorosła i jest w stanie sama decydować za siebie, jako shinobi umie podejmować rozsądne i odpowiedzialne decyzje.
-Hah! Jeszcze mi tylko brakuje żebyś mnie pouczał!Dziewczyna nie wytrzymała i wbiegła do kuchni, stanęła pomiędzy nimi.-Skoro tak bardzo przeszkadza Ci to, że jestem twoją córką to z chęcią się wyprowadzę! Nie potrzebuję takiej matki, ty masz tego swojego perfekcyjnego synka! Powiedz tylko a mnie już nigdy nie zobaczysz!
-To doskonałe rozwiązanie! Po co mi taka córka?! Idź, nigdy nie wracaj! A jak cię ten zostawi to sama sobie radź skoro jesteś taka dorosła i odpowiedzialna. Idź się pakuj i wynocha!
-Właśnie tak zrobię!-pobiegła do swojego pokoju, na nowo się rozpłakała, tyle tylko, że tym razem wyrzuciła wszystkie swoje rzeczy na środek pokoju i zaczęła pakować to co najważniejsze.
Gdy już miała spakowane prawie wszystko to co najpotrzebniejsze do pokoju wszedł Itachi.
-Rozmawiałem jeszcze przez chwilę z twoją mamą... Chyba nareszcie zrozumiała. Powinna niedługo przyjść, chciała z tobą porozmawiać.
-J..jak? Ona nigdy nie mogła tego zrozumieć.. jak ty to robisz? Kocham cię, tak mocno, z całego serca.-przylgnęła do niego.-Ale będziesz ze mną przy tej rozmowie, prawda? Sama nie dam rady bez ciebie..
-Oczywiście, że będę. Nie zostawię cię.-pocałował ją delikatnie, usłyszeli chrząkanie kobiety, która akurat weszła do pokoju i usiadła naprzeciw nich.
-Haru...ja...ja naprawdę bardzo cię za to wszystko przepraszam.. Po prostu nie mogę pogodzić się z tym, że moja córeczka jest już samodzielna. Nie chciałam żebyś tak źle się przeze mnie czuła, ja się o ciebie martwię i to dlatego. Wybaczysz mi?
-Mamo..wybaczę ci. Tylko proszę, nie traktuj mnie już jak przedszkolaka.
-Obiecuję, chociaż nadal w pełni nie toleruję różnicy wiekowej pomiędzy wami..
-Oj tam, przyzwyczaisz się.-odkleiła się od Itachiego i przytuliła mamę.- Dziękuję
-Ja tobie też i jemu też. Dobrze, to ja zostawię was samych.-uśmiechnęła się i wyszła z pokoju.
Chłopak przeciągnął się i na nowo przytulił do siebie blondynkę.- Ale chce mi się spać, ta noc była dość ciężka.-ziewnął.- Co ty na to żeby się trochę przespać?-zamknął drzwi na klucz.
-Dobry pomysł bo ja też jestem totalnie wyczerpana.-zdjęła z siebie bluzę i spodnie.
-Mhm.. a nie znajdziesz ani troszkę energii?-wziął ją na ręce i położył na łóżku. Pocałował ją długo i namiętnie, włożył rękę pod jej stanik.
-No nie wiem. Tyle to chyba jednak za dużo.-uśmiechnęła się do niego i go przyciągnęła trochę do siebie.- Innym razem skarbie, chociaż należą ci się jakieś podziękowania.-zaczęła zdejmować z niego odzież.
-A ty jak zwykle szybko działasz.-zdjął z niej koszulkę i pozostawił w samej bieliźnie.
-Pf, mogę w ogóle tego nie robić.-przejechała mu językiem po szyi.
-A czy mówiłem, że to źle?.-rozpiął jej stanik i zaczął całować jej dekolt.
-Nie mówiłeś też, że dobrze.-rozebrała go, pozostawiła w samych bokserkach. Najpierw pocałowała go w szyję, a potem zeszła ustami w dół aż do brzucha.-Chcesz żebym spróbowała tak Ci się odwdzięczyć?
-Jeśli tego chcesz to możesz, nie będę się sprzeciwiał.-zmienił pozycję na taką by dziewczyna miała łatwy dostęp.-Jesteś pewna?
-T..tak. Nie mam doświadczenia ale postaram się z całych sił..-zsunęła bokserki Itachiego. Delikatnie wzięła jego członka do ręki i zaczęła lekko lizać. Gdy tylko poczuła, że Itachi się coraz bardziej podnieca stała się pewniejsza.-Twardnieje ci.-włożyła 1/3 do ust, masowała go językiem przez jakiś czas po czym włożyła prawie całego. Szybko poruszała ręką i dokładnie używała języka.
-H..h..haru..ach..j..jesteś świetna aach...-położył swoją rękę na jej głowie i jeszcze trochę przysunął ją do siebie pokazując, że może przyśpieszyć. Niebieskooka wzięła jego penisa pomiędzy swoje piersi i przycisnęła je. Nadal lizała.-J..ja zaraz dojdę..ach..Haru..tak..-dziewczyna przyśpieszyła. Po minucie chłopak doszedł w jej buzi. Trochę spermy wylało się z jej ust, reszta została przez nią połknięta.
Położyli się obok siebie na łóżku, przytulili i przykryli kołdrą. Haru spojrzała mu w oczy.- I jak?
Doskonale, naprawdę jesteś w tym dobra.-uśmiechnął się do niej i pocałował ją w czoło.- A co byś zrobiła gdybyś była w pełni sił?-zaczął się cicho śmiać.
-Hmm zobaczymy innym razem. Ej, naprawdę byś chciał mieć ze mną dziecko..?
-Tak, bardzo bym tego chciał. Stałbym się najszczęśliwszą osobą w całym kosmosie.
-..a ja.. ja na razie nie jestem gotowa, przepraszam..
-Nie szkodzi, rozumiem to i zaczekam na to kiedy będziesz gotowa. Chodźmy już spać, jestem bardzo zmęczony.
-Dobrze. Dobranoc.-oboje zasnęli.
Po godzinie Itachiego obudził jakiś szum. Otworzył oczy i zobaczył stojącego metr od łóżka niebieskoskórego faceta ubranego w płaszcz organizacji zwanej Akatsuki. Dziwny gość wyszczerzył swoje trójkątne zęby do nagiego chłopaka i powiedział półszeptem.-Nie zechciałbyś do nas dołączyć? Itachi Uchiho?
Niebieskooka złapała partnera w pasie i przytuliła od tyłu.-Od godziny jest już jasno i teoretycznie powinnam już być w domu. Nie ma już sensu wracać, może się gdzieś przejdziemy?
-A na pewno nie musisz wracać? Twoja mama nie będzie się martwić, że nie wróciłaś na czas?
-Skarbie, ona nawet nie wiedziała o tym, że wyszłam, mówiłam ci.
-To w takim razie chętnie się z tobą przejdę.-pocałował ją w policzek.-Ale najpierw śniadanie.
-Dobrze. Tylko nie wiem co macie w lodówce.-otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej zjadliwe produkty.-Hm..kanapki albo tosty.
-Kanapki.
Po 15 minutach zjedli śniadanie i naszykowali się do wyjścia. Wyszli z domu i ruszyli w stronę sklepów. Itachi złapał dziewczynę za rękę.-Ciekawe jak ludzie będą się na nas patrzyli. Ten kretyn Sasuke pewnie już wszystkim wygadał...
-C..co? Kurde.. nie jest to zachwycająca wiadomość.-przygryzła wargę.
-Oj nie przejmuj się, chodź.-uśmiechnął się i pociągnął dziewczynę za sobą. Omijali ludzi, którzy patrzyli się na nich jak na przestępców. Itachi zaśmiał się cicho.-Wiesz co? Śmieszne jest to, że ci wszyscy ludzie znają mnie, a ja nikogo.-przytulił ją do siebie.
-Itachi, stój!-Dziewczyna gwałtownie się zatrzymała.-Tam jest moja mama, ona nie może nas zobaczyć.-Chciała się wycofać ale chłopak złapał ją za ramię i pociągnął w stronę jej rodzicielki.
-Przecież i tak miała mnie poznać, no nie? Lepiej żeby to było teraz niż później.
-..ale...ona nie wie, że tu jestem i z tobą, tutaj, teraz, wkurzy się..
-Trudno.-podeszli do mamy dziewczyny.-Dzień dobry, jestem Itachi Uchiha, chłopak pani córki.
Kobieta zrobiła wielkie oczy i wyraźnie była wściekła na córkę.-No proszę, proszę...a gdzie to się chodzi? Z tego co mi wiadomo to pan Uchiha jest już dorosły, a ty nadal jesteś małą gówniarą. Nie ma pan KOBIET w swoim wieku?! A ty, wracasz ze mną natychmiast do domu!
-Ale ona nie jest już dzieckiem. Jest chuuninem, naraża życie na każdej misji, a nie może być ze mną?!
-TO NADAL DZIECKO!
-Tylko pani tak uważa..i proszę nie podnosić na mnie głosu, byłbym wdzięczny..
-Nie obchodzi mnie twoje zdanie. Znajdź sobie kogoś w swoim wieku a nie zabawiasz się z małymi bachorami!.-chwyciła Haru za ramię i pociągnęła za sobą do domu.
Gdy dotarły do domu nastolatka natychmiast pobiegła do swojego pokoju, zamknęła drzwi, rzuciła się na łóżko i z oczu popłynęły jej łzy. Nie minęło 20 minut gdy usłyszała krzyki dochodzące z dołu, początkowo nie zwracała na nie uwagi ale po chwili rozpoznała tam głos swojego ukochanego i postanowiła po cichu wyjść z pokoju i zbliżyć się do miejsca konwersacji by jej posłuchać.
-Nie wyjdę stąd dopóki pani z nią nie porozmawia. Ona jest już prawie dorosła i jest w stanie sama decydować za siebie, jako shinobi umie podejmować rozsądne i odpowiedzialne decyzje.
-Hah! Jeszcze mi tylko brakuje żebyś mnie pouczał!Dziewczyna nie wytrzymała i wbiegła do kuchni, stanęła pomiędzy nimi.-Skoro tak bardzo przeszkadza Ci to, że jestem twoją córką to z chęcią się wyprowadzę! Nie potrzebuję takiej matki, ty masz tego swojego perfekcyjnego synka! Powiedz tylko a mnie już nigdy nie zobaczysz!
-To doskonałe rozwiązanie! Po co mi taka córka?! Idź, nigdy nie wracaj! A jak cię ten zostawi to sama sobie radź skoro jesteś taka dorosła i odpowiedzialna. Idź się pakuj i wynocha!
-Właśnie tak zrobię!-pobiegła do swojego pokoju, na nowo się rozpłakała, tyle tylko, że tym razem wyrzuciła wszystkie swoje rzeczy na środek pokoju i zaczęła pakować to co najważniejsze.
Gdy już miała spakowane prawie wszystko to co najpotrzebniejsze do pokoju wszedł Itachi.
-Rozmawiałem jeszcze przez chwilę z twoją mamą... Chyba nareszcie zrozumiała. Powinna niedługo przyjść, chciała z tobą porozmawiać.
-J..jak? Ona nigdy nie mogła tego zrozumieć.. jak ty to robisz? Kocham cię, tak mocno, z całego serca.-przylgnęła do niego.-Ale będziesz ze mną przy tej rozmowie, prawda? Sama nie dam rady bez ciebie..
-Oczywiście, że będę. Nie zostawię cię.-pocałował ją delikatnie, usłyszeli chrząkanie kobiety, która akurat weszła do pokoju i usiadła naprzeciw nich.
-Haru...ja...ja naprawdę bardzo cię za to wszystko przepraszam.. Po prostu nie mogę pogodzić się z tym, że moja córeczka jest już samodzielna. Nie chciałam żebyś tak źle się przeze mnie czuła, ja się o ciebie martwię i to dlatego. Wybaczysz mi?
-Mamo..wybaczę ci. Tylko proszę, nie traktuj mnie już jak przedszkolaka.
-Obiecuję, chociaż nadal w pełni nie toleruję różnicy wiekowej pomiędzy wami..
-Oj tam, przyzwyczaisz się.-odkleiła się od Itachiego i przytuliła mamę.- Dziękuję
-Ja tobie też i jemu też. Dobrze, to ja zostawię was samych.-uśmiechnęła się i wyszła z pokoju.
Chłopak przeciągnął się i na nowo przytulił do siebie blondynkę.- Ale chce mi się spać, ta noc była dość ciężka.-ziewnął.- Co ty na to żeby się trochę przespać?-zamknął drzwi na klucz.
-Dobry pomysł bo ja też jestem totalnie wyczerpana.-zdjęła z siebie bluzę i spodnie.
-Mhm.. a nie znajdziesz ani troszkę energii?-wziął ją na ręce i położył na łóżku. Pocałował ją długo i namiętnie, włożył rękę pod jej stanik.
-No nie wiem. Tyle to chyba jednak za dużo.-uśmiechnęła się do niego i go przyciągnęła trochę do siebie.- Innym razem skarbie, chociaż należą ci się jakieś podziękowania.-zaczęła zdejmować z niego odzież.
-A ty jak zwykle szybko działasz.-zdjął z niej koszulkę i pozostawił w samej bieliźnie.
-Pf, mogę w ogóle tego nie robić.-przejechała mu językiem po szyi.
-A czy mówiłem, że to źle?.-rozpiął jej stanik i zaczął całować jej dekolt.
-Nie mówiłeś też, że dobrze.-rozebrała go, pozostawiła w samych bokserkach. Najpierw pocałowała go w szyję, a potem zeszła ustami w dół aż do brzucha.-Chcesz żebym spróbowała tak Ci się odwdzięczyć?
-Jeśli tego chcesz to możesz, nie będę się sprzeciwiał.-zmienił pozycję na taką by dziewczyna miała łatwy dostęp.-Jesteś pewna?
-T..tak. Nie mam doświadczenia ale postaram się z całych sił..-zsunęła bokserki Itachiego. Delikatnie wzięła jego członka do ręki i zaczęła lekko lizać. Gdy tylko poczuła, że Itachi się coraz bardziej podnieca stała się pewniejsza.-Twardnieje ci.-włożyła 1/3 do ust, masowała go językiem przez jakiś czas po czym włożyła prawie całego. Szybko poruszała ręką i dokładnie używała języka.
-H..h..haru..ach..j..jesteś świetna aach...-położył swoją rękę na jej głowie i jeszcze trochę przysunął ją do siebie pokazując, że może przyśpieszyć. Niebieskooka wzięła jego penisa pomiędzy swoje piersi i przycisnęła je. Nadal lizała.-J..ja zaraz dojdę..ach..Haru..tak..-dziewczyna przyśpieszyła. Po minucie chłopak doszedł w jej buzi. Trochę spermy wylało się z jej ust, reszta została przez nią połknięta.
Położyli się obok siebie na łóżku, przytulili i przykryli kołdrą. Haru spojrzała mu w oczy.- I jak?
Doskonale, naprawdę jesteś w tym dobra.-uśmiechnął się do niej i pocałował ją w czoło.- A co byś zrobiła gdybyś była w pełni sił?-zaczął się cicho śmiać.
-Hmm zobaczymy innym razem. Ej, naprawdę byś chciał mieć ze mną dziecko..?
-Tak, bardzo bym tego chciał. Stałbym się najszczęśliwszą osobą w całym kosmosie.
-..a ja.. ja na razie nie jestem gotowa, przepraszam..
-Nie szkodzi, rozumiem to i zaczekam na to kiedy będziesz gotowa. Chodźmy już spać, jestem bardzo zmęczony.
-Dobrze. Dobranoc.-oboje zasnęli.
Po godzinie Itachiego obudził jakiś szum. Otworzył oczy i zobaczył stojącego metr od łóżka niebieskoskórego faceta ubranego w płaszcz organizacji zwanej Akatsuki. Dziwny gość wyszczerzył swoje trójkątne zęby do nagiego chłopaka i powiedział półszeptem.-Nie zechciałbyś do nas dołączyć? Itachi Uchiho?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz