Etykiety

wtorek, 24 grudnia 2013

Kumo no shita no romansu cz. 4

                           Kumo no shita no Romansu cz.4


    Itachi włożył na siebie dolną część ubrania, Kisame nawet tego nie zauważył.Brunet wstał z łóżka i stanął naprzeciw niebieskoskórego.

-Dlaczego miałbym do was dołączyć? I kim ty właściwie jesteś?
- Jestem Kisame Hoshigaki, będę twoim partnerem, jeśli tylko dołączysz do organizacji, jeśli tego nie zrobisz...- spojrzał na śpiącą Haru-... wtedy nie gwarantuje, że nic się nie stanie twojej siostrze. Oczywiście wszystko zależy od ciebie.
- To taki haczyk macie...
-To nie haczyk, tylko, że wtedy będziesz walczył po stronie Jinchuuriki, będziesz wrogiem, a my wrogów likwidujemy. A więc jak?
- Kiedy najpóźniej mogę ci odpowiedzieć? - zrobił się nieco rozdrażniony
- Masz dobe na zastanowienie się i odpowiedź. - Haru od pewnego czasu przysłuchiwała się rozmowie.
-Dobrze, jutro dam wam odpowiedź - Po tych slowach Kisame zniknął z pokoju. Itachi spojrzał na dziewczynę - *nie mogę jej zostawić, ale nie mogę narażać jej na niebezpieczeństwo... co robić?* - podszedł do łóżka, pocałował blondynkę w policzek i miał wyjść z pokoju, kiedy ta złapała go za nadgarstek - *od jak dawna nie śpi?* Już wstałaś?
 - Itachi... słyszałam go, nie możesz tam wstąpić, ta organizacja zagraża wiosce... o mnie nie musisz się martwić...- przytuliła go od tyłu.
- Właśnie dlatego tam idę... mam juz pewien plan, jeśli się powiedzie... może uda mi się wyciągnąć informacje o nich, ułatwiło by to obronę jinchuurikich. - odwrócił się, chciał ją pocałować na pożegnanie, ale dziewczyna mu na to nie pozwoliła.
-Mogę tam iść z tobą, moje umiejętności zwiadowcy sa perfekcyjne, jeśli pójdziesz tam sam... stracisz mnie...
-Nie rób mi tego...proszę... jeśli życie przestępcy oznacza waszą ochronę, to tam pójdę, a twoja matka? Dopiero co się pogodziłyście, nie możesz jej tego zrobić, wtedy to już cię na pewno wydziedziczy, a mi nie wybaczy po raz drugi
- To niech to zrobi.. wolę umrzeć, niż żyć z myślą, że nie ma cię przy mnie.. powiedz mi chociaż co to za plan..
- No dobrze... pójdę do rady starszych i Hokage po pozwolenie na opuszczenie wioski na czas nieokreślony, nikt ma się o tym nie dowiedzieć, niech wioska myśli, że ich zdradziłem, da mi to większą szansę na utrzymanie się w ich organizacji - wyjaśnił jak najlepiej mógł.
 -I na prawdę chcesz się w to bawić? - spojrzała mu w oczy.
-Wybacz... to dla nas wszystkich... jeśli chcesz, może dostanę dwa pozwolenia, ale nie wiem co się będzie tam działo, nie wiemy o nich zbyt wiele... - patrzył na nią uważnie.
-Już powiedziałam... idę z tobą - chwyciła jego dłoń - chcę być przy tobie.
-Dobrze... chodźmy do rady.
Oboje wyskoczyli przez okno, po 10 minutach znaleźli się u rady, która nie chciała wyrazić zgody na opuszczenie przez nich wioski.
Itachi: dlaczego? Prosili o współudział, mamy szansę się czegoś dowiedzieć
Kobieta z rady: a ona tam po co?
Itachi: bo jest najlepszym szpiegiem w wiosce.
Kobieta z rady: ona? jest ledwo chuuninem!
Itachi: *zignorował kobietę* jeśli pójdzie ze mną, są większe szanse na powodzenie planu.
Mężczyzna z rady: A nie sądzisz, że będzie ci się tylko plątać pod nogami, wszystko spowalniać i utrudniać? Nie lepiej wykorzystać Jounina?

Itachi: myślałem nad tym, jednak stwierdziłem, że będzie najlepsza.
Danzou: dużo lepszym wyborem byłby NIKT.
Haru: więc idę na własną odpowiedzialność
Hokage: nie! Zostaniesz uznana za zdrajczynię! Itachi... jeden z najlepszych shinobi nie może tak ryzykować...
Itachi: właśnie dlatego tak ryzykuje..
Hokage: Wiec Itachi... dostajesz pozwolenie na opuszczenie wioski, a Haru zostaje twoim uczniem.
Haru: - ma czerwone oczy - *cholera, nie teraz.. * - pomyślała po czym wybiegła z sali.
Itachi: patrzył na wybiegającą z sali Haru - *co jest..?* A gdyby coś poszło nie tak, nie wkraczajcie, będą tylko większe straty - powiedział do rady.

Hokage: Ale pamiętaj, że od teraz czy zostanie uznana za zdrajczynię, zależy od ciebie, Itachi.
Itachi: zrozumiałem, niezwłocznie rozpoczniemy przygotowania - "uklonił" się i wyszedł z sali.
Mężczyzna z rady: ciekawe czemu tak bardzo zależy mu na tym, żeby to ona z nim szła..
Danzou : ciekawe...

Itachi zobaczył Haru siedzącą na jednym z krzeseł niedaleko wejścia na salę, następnie do niej podszedł.
- Nic ci nie jest? Wybiegłaś tak nagle...- zauważył krew płynącą z jej oczu - co się dzieje? -kucną przed nią.
- W...w radzie jest zdrajca, ale ma zbyt dobrą pozycję, żeby przykuć czyjąś uwagę... jest martwy, on nie jest prawdziwą osobą... znaczy jest, ale zdrajca jest tylko w jego powłoce... - trzymała się za głowę.
- zawsze najbardziej podejrzany był Danzou, ale nikt nigdy nie znalazł dowodów na to, że zdradził wioskę...
-Nie rozmawiajmy tu o tym - wyszeptała- Ściany mają uszy.. - jej oczy wróciły do normalnego stanu
-Wiem.. chodźmy stąd - Wyszli z budynku, już miało świtać kiedy znaleźli się w domu Itachiego, na szczęście Sasuke gdzieś poszedł.
-Zetsu... wyłaź..- powiedział jakby znudzony, Zetsu wyłonił się z podłogi.
Zetsu: Czekamy na twoją odpowiedź.
Itachi: Tak, idę, ale mam warunek..
Zetsu: Śmiały jesteś... warunki ustalisz na miejscu z liderem
Itachi: Więc ona może ze mną iść? Lider się zgodzi?
Zetsu przez jakiś czas przyglądał się Haru.
Zetsu: jeśli to jest warunek w zamian za ciebie, to może się zgodzi, ale nie wiem, jak ona może nam pomóc...
Itachi: zobaczycie... teraz, zabierz nas do waszej kryjówki
Zetsu : - złapał ich za ramiona i po chwili pojawili się przed innymi członkami organizacji- jetseśmy na miejscu - odparł i puścił ich ramiona
   Wszyscy członkowie organizacji bardzo uważnie się im przyglądali, bardzo dziwił ich fakt iż Itachi zabrał kogoś ze sobą, a tym bardziej kobietę. Najbardziej zszokowany był Deidara, wpatrywał się w nią, a ona uśmiechnęła się do niego z pogardą.
Deidara: A c-co tu robi ta dziewczynka..?
Itachi: to mój warunek dołączenia do waszej organizacji.
Haru: Witaj Deidara. Spotkanko po latach, co?
Itachi: później sobie porozmawiacie...
Pain: Jeśli nie będzie przeszkadzać i zachowywać się jak normalny członek Akatsuki, to w porządku, jeśli jednak nie-zginiecie oboje... Będzie tylko pomocnikiem twoim i Kisame, bo jesteście razem w drużynie.
Itachi: czy to konieczne...?
Kisame : TY! Nowy! Nie wymądrzaj się tak! Jeszcze nie widziałeś co potrafię!- zbulwersowany zaczął wrzeszczeę.
Itachi: Wiem kim jesteś... dlatego się pytam...
Kisame : - zdenerwował się i zaczął wymachiwać samehadą - zaraz cię poćwiartuję! - nadal wrzeszczał
Itachi: spokojnie... nie wiesz, że ten kto podniesie ręke na swojego przyjaciela lub towarzysza umrze śmiercią tragiczną? - spojrzał na niego spokojnie
Pain: Dosyć tego! Teraz oboje pozwól cie za mną... Obyście nie planowali zdrady - próbował rozpracować Uchihe wzrokiem, ale niestety, patrzył się na niego wzrokiem oschłym, zimnym, beznamiętnym i pozbawionym uczuć. Z jego twarzy nie dało się nic wyczytać.
Itachi: Zrozumiałem wszystko, gdzie nas zabierasz? - spytał z nutką ciekawości w głosie.
Pain: Zaraz się dowiecie... - ruszył przed siebie co oznaczało, że mają za nim pójść, tak też zrobili, po przejściu niezliczonych korytarzy, schodów itd. znaleźli się w dziwnym pomieszczeniu. Stały tam dwa krzesła były bardzo mocno oświetlone, brunet  zauważył kilku ludzi stojących pod ścianami w mroku.
Pain: Usiądźcie - wskazał dłonią wspomniane wcześniej krzesła.
Itachi  i Haru: - posłusznie usiedli na krzesłach- *oby się udało...*- pomyślał - myślałem, że wasza organizacja składa się z 10 osób.
Pain: nie mylisz się, ci ludzie są pod wpływem hipnozy, mają tylko wykonać swoją robotę - odparł szybko - zobaczą tylko, czy nie planujecie zdrady, innymi slowy...
Haru: ... przeszukacie nasze umysły - dokończyła za niego
Pain : tak, masz racje - skupiony patrzył na Haru
Itachi: więc niech czynią swoją powinność - odparł
Zahipnotyzowani stanęli wokół nich, przeszukiwanie umysłów zajęło około 15 minut, jeden z nich zaczaął mówić.
- nie znaleźliśmy nic, co wskazywałoby na chęć zdrady
Pain: więc trochę bardziej wam ofam, ale pamiętajcie, że nikomu nie ufam na 100%,  w porządku, jesteś oficjalnym członkiem Akatsuki. Mam już dla ciebie gotową misję, idźcie do Kisame.
Itachi : Dobrze
Itachi wstał i pokierował się w stronę wyjścia, Haru zrobiła to samo, szybko wyszli z sali i  ruszyli droga powrotną. Po jakimś czasie stanęli przed resztą, Pain stał za nimi.
Sasori: I jak? czyści?
Pain: tak.
Kisame: Ale po cholerę nam twoja siostra?!
Itachi: Ona nie jest moją siostrą...
Itachi: Tak, lepiej sie pospieszmy, pogadamy po drodze, mamy do złapania sześcioogoniastego, nie wiadomo kiedy może zniknąć z wioski, wyruszajmy natychmiast.Haru i Kisame się z tym zgodzili, chociaż niebieskoskóry niechętnie przyznał mu rację.
Wyruszyli po kilku minutach. Kiedy znaleźli się poza murami organizacji przez dłuższy czas panowała cisza, Kisame nie miał ochoty rozmawiać z dwójką, Itachi nie widział sensu, żeby rozmawiać z Kisame, a z Haru nie mógł w jego obecności, zaś Haru nie wiedziała czy zacząć z którymś z nich rozmawiać, więc milczała.
                                                                                                                                    CDN.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz