Przewiduję swój zgon za to XD. Nie mam pomysłu na tytuł i nie chce mi się też w sumie nad tym zastanawiać, no to zaczynam :3
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Deidara obudził się, nadal był jednak nieprzytomny, rozejrzał się po pokoju, który nie należał do niego. -Gdzie ja...jestem?-przetarł oczy, usiadł na łóżku.
-Zakładam, że u mnie...-Itachi rzucił w niego poduszką-Musisz mnie budzić?!
-Ale co ja tu robię?! Pamiętam, że....kładłem się u siebie, nie u Ciebie!
-Jakbyś się wczoraj nie spił to byś zapewne pamiętał...i przestań drzeć mordę albo spalę Cię Amaterasu!
-Dobra już dobra...-Włożył koszulę i poszedł do łazienki. Przejrzał się w lustrze.- Geez, jak ja wyglądam..-obmył twarz letnią wodą, uczesał włosy i wyszedł z łazienki. Gdy z powrotem wszedł do pokoju Itachiego chłopak był już ubrany i sprzątał po poprzednim wieczorze.
-Um, słuchaj...robiłem wczoraj coś nie tak?-miał na twarzy głupi uśmiech-Jak tak to przepraszam..
-Poza tym, że mi podrywałeś matkę to nic..-Spojrzał na niego
-C..co robiłem?-stał i wpatrywał się w bruneta z szeroko otwartymi oczami.-żartujesz sobie ze mnie no nie? Przecież ja bym niczego takiego nie robił..hee...he.....
-A jednak...idź z nią teraz porozmawiaj i lepiej przeproś albo tak Ci przywalę, że przez miesiąc ze szpitala nie wyjdziesz i skończy się z tymi Twoimi bombami...
-A gdzie jest?
-Zapewne w kuchni..
-Okej...już idę..-poszedł do kuchni, mama Itachiego akurat stała przy parapecie i podlewała kwiaty.-Proszę pani?-Blondyn miał skruszoną minę i rumieńce na policzkach.-chciałem panią bardzo, bardzo, bardzo przeprosić za to co wczoraj robiłem, to nie było świadome..
-Hm? A co wczoraj robiłeś?-zapytała kobieta przenosząc wzrok z kwiatów na niebieskookiego.
-N-no to, że..um...za to, że panią podrywałem....-jeszcze bardziej się zaczerwienił.
-Uhm..-spojrzała na niego jak na idiotę.-przecież ty mnie nie podrywałeś.-zdziwiona
-N..nie? Ale Itachi powiedział...uh....
-Itachi zrobił komuś dowcip? Niemożliwe.-zaśmiała się i wróciła do podlewania roślinek.
Deidara wrócił na górę, był mocno wkurzony, wszedł do pokoju, chciał podejść do bruneta, złapać go za koszulę i na niego nakrzyczeć ale mu się to nie udało, gdy do niego podchodził potknął się o poduszkę, która leżała przy łóżku Itachiego i nikt nie zdążył jej jeszcze podnieść, poleciał na chłopaka, upadli na materac, oboje się zawstydzili.-Dlaczego mnie wrobiłeś?! Wyszedłem tylko na totalnego idiotę przy Twojej mamie!
-D..dobra..przecież to był tylko głupi żart...
-Ugh...-wpatrywał mu się w oczy.-nic Ci się nie stało?
-A co, martwisz się o mnie?-Zapytał go z zadziornym uśmiechem na twarzy.
-Może...w końcu jesteś moim przyjacielem..
-Ta, w sumie...ty też jesteś moim najlepszym przyjacielem, no ale czy przyjaciel trzymałby mi rękę w TYM miejscu..?
-Hm?-Gdy zobaczył co robi zrobił się totalnie czerwony.-T..t..to przez upadek, nie zrobiłem tego celowo...ja...um..
-Hmm, specjalnie czy nie...to było przyjemne.-ujął jego podbródek.
-I..itachi..co ty rob..-nie zdążył dokończyć, bo chłopak leżący pod nim pocałował go namiętnie.
-A nie widać?-przejął kontrolę, teraz to on leżał na blondynie.-Muszę Cię chyba ukarać za to, że na mnie nakrzyczałeś i wczoraj tak się spiłeś, chociaż w sumie to będzie dla Ciebie przyjemne.-zbliżył się do niego i polizał go po szyi.
-I..itachi-senpai! Co ty wyprawiasz? Oboje jesteśmy facetami, no i przyjaciółmi, my...nie możemy..
-Nie możemy powiadasz?-rozpiął mu dłońmi koszulę.-Patrz, ja jednak mogę.-znów go pocałował, potem zaczął całować jego szyję i tors. Nie zwracał uwagi na to, że niebieskooki był cały zarumieniony i się wiercił, po prostu zajmował się całowaniem każdego centymetra jego ciała.
-Uhn, I..itachi...naprawdę...
-Przestań, nikt nie wejdzie, wiem, że Ci na mnie zależy, a mi zależy cholernie na tobie.-rozpiął jego rozporek i zsunął z niego spodnie. Deidara poddał mu się, przestał się wiercić i sam zaczął rozbierać bruneta.
-Obyś miał rację.-wyszeptał.
-Masz taki uroczy głos.-zahaczył palcami o jego bokserki.- może się ich pozbędę?.-posłał mu słodki, zadziorny uśmiech.
-T..tak, pozbądź się ich.-ułożył się tak by ułatwić mu do siebie dostęp.
-Cieszę się, że już się nie opierasz.-zdjął jego bokserki..-Mrrrr, takie skarby tu chowasz.-wziął jego penisa do ręki i polizał wzdłuż.-Smaczny..
-Ah, dzięki.
Itachi chwlę potem wziął jego członka do buzi, lizał, przygryzał delikatnie zębami, ściskał wargami. Robił wszystko by doprowadzić kochanka do orgazmu.
-AAAH! Itachi! AAH! Ja ...ja zaraz...aaah...do..dojdę...aah!.-Po chwili z penisa Deidary wytrysnęło mnóstwo spermy, część wypłynęła z ust bruneta.
-P-pyszna..-połknął spermę Deidary.- Naprawdę jesteś smaczny.-wyczyścił językiem penisa blondyna ze spermy.-A co ty na to żeby teraz naprawdę się zabawić?
-Chętnie.- objął go i zdjął z niego spodnie oraz bokserki.
-Tylko ostrzegam, że może trochę zaboleć.-pocałował go czule, zmienili pozycje, Itachi przymierzył się by wsadzić swojego członka w dziurkę Deidary.
-Tylko...um..liczę na Ciebie.
-Jasne.-Powoli zaczął w niego wchodzić.-aaah, tak ciasno, aah!
Blondyn przez jakiś czas, gdy brunet wsadzał w niego swego penisa czuł ból i było mu niewygodnie lecz po chwili to wszystko zastąpiło odczucie wielkiej przyjemności, oboje wydawali z siebie jęki, po około 7 minutach oboje doszli, Itachi położył się obok Deia, wtuleni w siebie leżeli tak kilkanaście minut, niedługo potem usłyszeli wołanie na obiad, ubrali się i skierowali do wyjścia. Zanim jednak wyszli z pokoju Deidara złożył na ustach kochanka gorący i długi pocałunek.
Widywali się często, jak zwykle, co jakiś czas powtarzali namiętne chwile, mimo wszystko byli najlepszymi przyjaciółmi oraz ukrywającymi i kochającymi się bez granic mężczyznami.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥ THE END ♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~










