Etykiety

czwartek, 31 lipca 2014

Himitsu cz.1

        Z podkrążonymi oczami i wielkim odwróconym bananem na r...na twarzy zabrałam się za pisanie kolejnego opowiadania.  W nocy nie mogłam przespać ani sekundki. Powód? Położyłam się spać po 4, bo po wyłączeniu kompa zaczęłam czytać sobie magazyn "Otaku" :I Po 30 minutach zaczęłam pisać różne głupoty do różnych ludziuff i sama do siebie na czacie NU (Naruto Unreal). 7:53, o tej godzinie właśnie piszę to moje opowiadanie z życia wzięcie ~_~. Łamie mnie w kręgosłupie jak mojego dziadka, a dzieli nas różnica 67 lat .-. Oczy mi wysiadają, palce bolą od napierdzielania w starą klawiaturę PC (bo przecież laptop musi być wiecznie na mnie obrażony), w skrócie ledwo żyję....Ale po przeczytaniu tych paru recenzji w Otaczkowej gazetce (;I) i jakichś tam urodzinowych wywiadów itepe itede, mam znowu trochę energii na napisanie czegoś. Tym razem jest to hentai, którego pierwszy raz nie wymyśliłam ja sama, a mój 3 ziemniaczany synek-Kainuuś (♥ Najlepszy z całej trójki, reszta albo puszcza się z ojcem albo jest chamska ;_; *nie pytajcie* ♥). A więc tę historyjkę, która początkowo miała być zwykłym shounenem przerabiamy na hentai. Fabuła..jak to fabuła w moich opowiadaniach-leży zipie i umiera 2 sekundy po narodzeniu :I. Postaram się to przeciągnąć na góra 2-3 części bo jednoczęściowych historyjek jest pełno.
      PS. Mam też zamiar wstawić moje pierwsze opowiadanie jakie pojawiło się na jakimkolwiek blogu :3 Link do oryginału podam gdy będę je kiedyś w przyszłości wstawiać o ile zrealizuję w ogóle ten projekt, bo będę musiała je przerobić na hentajca D:
      PS2. Po tych wszystkich profesjonalnych recenzjach w głowie zapaliła mi się żarówka "A może by tak zwykłego gimbusowego zboczonego bloga przenieść na trochę wyższy i wyrafinowany level? Tak by fabuła była i było co czytać a nie tylko zapychacz czasu i obrazki jako umilenie do popołudniowego fapania?". Ten pomysł także MUSZĘ zrealizować. Dobra, przywłaszczam sobie bloga, ale Itacz dodał dwa posty i zapomniał chociaż pomysł z blogiem był jego :x Napisałam do niego ale konkretniej odpowiedzi nie uzyskałam jako, że odpisał godzinę temu, a musiał zapierdzielać do swojej pracy rwania malin czy czegoś  ; ; No i tak jako, że to co zwykle ma góra 7 linijek robi się osobnym opowiadaniem dodam na końcu tyle: Haru czasami jest pieprzoną hipokrytką, egoistką i lubi sobie przywłaszczać rzeczy, lubi mieć wszystko po swojemu szczególnie to co lubi i się na tym chociaż ciut zna, o tak, tak samo jak w szkole, wolę oddać sprawdzian, dostać to co dostaję (a zwykle z moim szczęściem do trafiania i dziwną psychiką nigdy z takich prac nie mam oceny niższej niż 3-to rzadziej, a głównie 4 ; ; No chyba, że to historia to odpadam(1 mimo jakichkolwiek starań XD )  cx ), a nie czekać kolejne koszmarne 20 minut do końca lekcji na jakieś głupie gotowe odpowiedzi, które mogą okazać się błędne a nauczyciel i tak skapnie się, że pół klasy to bezmózgie kreatury i słowo w słowo mają to samo (pozdro moja klaso, też was kocham ; ; ).
No dobra nie przeciągając już więcej, zobaczycie, uda mi się zmienić bloga na coś poważniejszego! Nie samymi pornolami człowiek żyje! *łezki dumy w oczach*  Pewnie zrobię to za jakiś rok albo 10 jak przestanę myśleć jak podstawówka c': ale zawsze coś, no dobra, to czas na pokaz iście magicznych mocy i PANTSU(z jap. majtki)!

•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

                                                   Himitsu cz. 1

     -Hihihi, jaki słodki mały chłopiec. Sprawię, że jego życie stanie się dużo ciekawsze.-Słowa wypowiedziane z oddali przez malutką istotkę podobną do zwykłej dziewczynki miały już na zawsze odmienić życie chłopaka...
      Ośmioletni Usui Takada mieszkał w niewielkiej miejscowości, którą od zachodniej strony otaczały wielkie okwiecone polany, a od północnej osłaniały ją od reszty cywilizacji lasy gęste i ciemne. To właśnie była Shinoyama-rodzinna wioska blondyna o oczach tak zielonych jak tylko zielona może być trawa wiosną na jednej z tych wielkich łąk. Poza delikatnym, nieco dziewczęcym wyglądem porcelanowej figurki od reszty rówieśników odróżniał go jego sposób bycia. Nie przepadał za dniami spędzonymi na w kółko tej samej zabawie, wolał ciszę, spokój i towarzystwo rześkiego, pachnącego leśnego powietrza. Dużo przyjemniejsze było dla niego bieganie boso po łące w pogoni za motylami i wchodzenie do tamtejszej małej rzeczki, która nigdy nie potrafiła przetrwać sierpniowej suszy i zawsze stawała się tylko długą głęboką linią dzielącą  łąkę i las od całego świata.
Tak spędzał swoje całe życie aż do czasu gdy coś się wydarzyło. Jedyna osoba, z którą mógł porozmawiać, jedyna jego przyjaciółka, z którą już i tak nie miał za wiele kontaktu, oszukała go, może i były to tylko głupie dziecinne walki o liczbę znajomych i coraz to inne rozrywki, ale jednak. Usui zdruzgotany tym, że Sayu nie chce już go znać, tym, że zdradziła go dla jakichś nowych przyjaciół. Mimo obietnicy, którą sobie składali, odeszła... Chciał się uspokoić, iść gdzieś, gdzie będzie tylko on sam, gdzieś, gdzie będzie mógł się uspokoić. Oczywiście powędrował nad swoją ulubioną rzeczkę przypominającą długą niebieską wstążkę.  Usiadł na brzegu wpatrując się w taflę szumiącej wody.-Życie jest takie dziwne...zawsze już tak będzie? Sayu...-Był przybity tym co się stało, ale nie oczekiwał, że cały świat będzie się kręcił wokół niego, był bardzo młody, chciał zapomnieć i zacząć żyć tak jakby nigdy nie istniała.
Spędził w jednym miejscu bite  3 godziny, niedługo miał się zbierać żeby mama się nie martwiła, w tym momencie usłyszał jakiś dziwny chichot, odwrócił się za siebie i o mało z przestraszenia nie wpadł do rzeki.
-Cześć chłopczyku. Jesteś taki słodki i bezradny. Ten jeden raz dostaniesz ode mnie 3 rzeczy. Możesz sobie wybrać co tylko chcesz, ale jedynie z kategorii: dwóch dowolnych zdolności i dowolnej super mocy.
-K..kim ty jesteś? Jaja sobie robisz?- chłopiec wpatrywał się w dziewczynkę w podobnym wieku do swojego zarówno z lekkim przerażeniem jak i zdumieniem. Bardzo podobał mu się wygląd tej drobnej fantazyjnie ubranej nieznajomej o nietypowych kolorach włosów i oczu.  Fioletowo-różowe falowane włosy okalały jej jasna twarz i szczupłe ramiona, a niebiesko-żółte oczy wpatrywały się w niego z zaciekawieniem.
-Nie bój się. Wybierz coś o czym marzysz.-Pogodnie się uśmiechała...
      Tak o to minęło kolejne 8 lat i chłopiec imieniem Usui ze słodkiego malucha zamienił się przystojnego nastolatka. Jego charakter się nie zmienił....tylko pozornie. W środku był kimś zupełnie innym, jakiś czas temu z nudów wpadł na pomysł żeby przetestować moce od dziwnej dziewczynki z dzieciństwa o ile to mu się nie przyśniło.
Wtedy na swoje własne nieszczęście przechodziła tamtędy Saori Aizawa, przewodnicząca jego klasy. Nie mógł jej znieść, zawsze irytowała go swoim rządzeniem się i rozkazywaniem innym. Od kiedy tylko ją poznał przeklinał rzeczywistość, że los dał jej działo tak uroczej dziewczyny o niebiańskim uśmiechu i ciemnych łagodnych oczach.
Wystarczyła chwila, żeby przypomniał czego sobie zażyczył. jako dziecko. Teraz wydawało mu się to głupie, ale wtedy przez to co przeszedł z Sayu chciał potrafić rozkazywać innym bez wypowiedzenia żadnych słów, tak by na pewno się go słuchali, żeby go nie zostawili...
Chciał im czytać w myślach, żeby go już nie oszukali.
Chciał modyfikować im pamięć by nigdy nie postanowili pomyśleć o opuszczeniu go...
Ostatnią rzeczą o jaką poprosił była telekineza, by mógł się bawić wszystkim dookoła...
Był inteligenty, owszem, ale posiadał także to co praktycznie każdy chłopak w jego wieku, te ciemną bardziej zboczoną stronę. Nie chciał bawić się w związki mimo, że propozycji miał wiele. Wolał bawić się chwilą.
I w ten właśnie sposób zamierzał spędzić liceum, na pikantniejszych zabawach z dziewczynami, o których potem nikomu nie mogłyby powiedzieć.
Ten pierwszy raz chciał właśnie przetestować na ciemnowłosej przewodniczącej...

                                                                                                         CDN. (jutro albo pojutrze )



środa, 30 lipca 2014

Yaoi na dobranoc ^ ^(Coomeeeeebaaaack♥)

   A pierdzielę, nie spędzę całych wakacji ciągle expiąc...
Tym razem wybór pada na ..*werble*... Obito i Madarę. ;_; W Naruto trwa wojna to się muszą odstresować w końcu nie? x3

(Itacz umarł, a raczej internety mu umarły )
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
    Oboje weszli do kryjówki, w głuchej ciszy przemierzali skalne korytarze ciągle rozmyślając o planie Księżycowego Oka i tej bezsensownej wojnie, którą i tak mieli pewność, że wygrają. Pierwszy raz od dawna nie towarzyszył im żaden ogon, Zetsu był w trakcie szpiegowania, a Kabuto myślał jakich jeszcze pionków mógłby użyć w całej tej "grze".
Szli tak dalej aż doszli do największego pomieszczenia, które służyło im jednocześnie za salę obrad i jadalnię. Sala było tylko delikatnie oświetlona przez jakieś lampy i świece, prowadziły do niej tylko jedne drzwi z długiego korytarza, byli w podziemiach więc nie było tu żadnych okien, mimo chłodniejszej temperatury niż na powierzchni i tak było tam trochę duszno.
-Jak myślisz, uda się?-z lekką wątpliwością w głosie zapytał Madarę jednocześnie wyjmując z lodówki masę jedzenia typu instant, zaczął sobie coś przygotowywać.
-A czemu miałoby się nie udać? Dzieci zatańczą jak ojciec im zagra.-rozsiadł się wygodnie na krześle i oparł nogi o stół.
-A tobie nie za wygodnie?! To stół a nie kanapa więc łaskawie zdejmij giry z blatu bo nie mam zamiaru ich podziwiać w trakcie jedzenia.
-Coś mówiłeś gówniarzu?
-zadrgała mu brew.-Nieładnie tak pyskować starszemu, a jak chcesz to mogę Ci mogę wsadzić nogę prosto w usta.
-Wiesz co mi możesz wsadzić..?!
-No co? Chętny?
-mimo wszystko miał nadal tę swoją zimną nijaką minę, jakby nic go nie ruszało.
-Nie dzięki..-jego żelazna fasada jakby na chwilę opadła. Wyobraził sobie znowu Rin, niby chciał wybić sobie to już z głowy, tyle, że nie mógł od tak o niej zapomnieć, przestać tęsknić...-idę do siebie..
-A co z jedzeniem?
-Chcesz to weź, chcesz to wyrzuć, rób co chcesz...
-poszedł ze smętną miną do swojego pokoju, usiadł na zwykłym łóżku postawionym w czterech pustych i zimnych szarych ścianach.-Rin...oddałbym wszystko bylebyś tu ze mną była...-siedząc tak i wpatrując się w sufit w końcu zasnął. Oczywiście nie przyśnił mu się nikt inny niż jego ukochana, tym razem nie spędzali cudownych chwil razem, ona stała w białej zwiewnej sukience wpatrując się w niego pustym wzrokiem niczym u lalki i szepcząc mu by o niej zapomniał, ze musi zakochać się w kimś innym, nie może cierpieć i tracić swojego życia dla kogoś kogo nie ma i nie wróci do świata żywych mimo wszystko.
Obudził się wygodnie ułożony w łóżku i do tego przykryty jakimś kocem, rozejrzał się po pokoju. Pierwsze o czym pomyślał to to, że Rin jednak się o niego zatroszczyła z zaświatów, a potem przypomniały mu się jej słowa.-Jak miałbym niby o Tobie zapomnieć..no jak..?
-Znowu sam mówisz do siebie? I na przyszłość..jak przychodzę się ciebie o coś zapytać to łąskawie nie rycz przez sen bo chyba z trzy paczki chusteczek na ciebie zmarnowałem. Znowu ona? Przecież nawet jeśli kochałeś tą laskę to ona i tak już nie żyje, pamiętaj, że masz się wziąć w garść bo musimy wygrać te wojnę.
-Wiem, znaczy..ja nie chcę....nie chcę tego dłużej ciągnąć..w tym pieprzonym śnie..powiedziała mi, że mam niby zakochać się w kimś innym, zapomnieć o niej bo jest martwa i prawdziwa nigdy już nie wróci, ani mam się nie bawić w ten cały szajs. Mimo, że to sen..sądzę, że miała rację.. To głupie..nawet jeśli plan Księżycowego Oka się powiedzie to co z tego? To będzie tylko iluzja, świat snów i marzeń, coś pustego, coś nie będzie dawało radości. Jedyna droga do szczęścia to osiągnięcie tego przez własny wysiłek. Trzeba pokonywać trudności, takie jest życie, a my po prostu użalamy się nad swoim losem jak dwa niedojrzałe bachory. Teraz rozumiem co Naruto miał na myśli...On miał rację, miał rację, rozumiesz to Madaro?! Zabiliśmy ludzi cennych dla innych tak samo jak dla mnie cenna była Rin, na jedno wychodzi, koło wojny i cierpienia się zamyka i ciągle będzie trwać a my to tylko zaogniliśmy!
-Zamknij się do cholery!
-oparł się dłońmi o ścianę po obu jego stronach i wpatrywał się mroźnym wzrokiem w Obito.- Chcesz się teraz wycofać, co? Nie po tym co zaczęliśmy, teraz musimy to skończyć chcesz tego czy nie. Rin ci chyba powiedziała, co? Masz się zakochać w kimś innym i ać sobie spokój z zemstą. To czemu staje ci tylko na jej widok w śnie? Aż tak dawno sobie nie ulżyłeś bo myślisz, że ona nagle do ciebie przyjdzie i powie ci, że jednak żyje i cię kocha? Śmieszne...
-Przestań ty psychopatyczny zboczeńcu...wiem, że walisz sobie co noc
.-Był i zdenerwowany i roztrzęsiony, ręce zaczynały mu drżeć a wraz z nimi całe ciało.- I gdzie się gapisz zbolu?!- zakrył się kocem.
-Już ja ci pokażę jak zachowuje się dobry ojciec..-przytrzymał go za nadgarstki.-Słuchaj Obito, takie przetrzymywanie się na siłę Ci nie służy. Ten jeden raz cię nauczę co robić w takich sytuacjach, jeśli będzie cię to krępowało to ten jeden raz mogę pozwolić ci żebyś wyobraził sobie Rin.
-C-co do cholery?! Nawet się nie waż mnie dotykać! E-ej..! Powiedziałem c-coś! Zabieraj łapska! Cholera...coś ty mi zrobił...czemu nie mogę się prawie ruszać?
-Z niesmakiem patrzył na to co ten zmartwychwstalec robi w jego spodniach.
-Po prostu od tak dawna go nie ruszałeś, że teraz przy najdrobniejszych pieszczotach będzie ci bardzo przyjemnie. I bardzo dobrze. Dawno tego nie robiłem z kimś, już zapomniałem jakie to przyjemnie uczucie sprawiać, że to ktoś czuje się jak w niebie.-Jego wyraz twarzy zmienił się pierwszy raz od wielu wielu lat gdy to jeszcze był szczęśliwy z założenia Konohy, nareszcie w jego oczach nie była tylko smutna pustka, zmieniły kolor, stały się pełniejsze, tak jakby wreszcie zaczął robić co chciał i przypomniał sobie jak to jest życ według własnych życzeń, tu i teraz, a nie w wymyślonym świecie. Jednak wydawało mu się to zbyt piękne i miał wrażenie, że zaraz się obudzi w środku wojny i całej rzeczywistości więc chciał czerpać z tej chwili jak najwięcej. Szybkim ruchem ściągnął spodnie Obito do kolan wraz z bokserkami, w tym momencie poczuł na swoich ramionach zimne drżące ręce.
-Przestań...nie rób tego...-Obito poczuł się jak mały gówniarz, którego ojciec zaraz zleje za jakieś przewinienie, ten pierwszy raz trzymał dla Rin, tylko dla niej albo dla nikogo, a nie dla jakiegoś trupa i do tego faceta.-wszystko tylko nie to...
-Odprężysz się, wszystko będzie dobrze, zobaczysz.-wziął jego dłonie i znowu trzymał za nadgarstki, wybrał sobie taką pozycję żeby mieć do niego łatwy dostęp i pieścił jego nienaruszony stojący skarb ustami. Liżąc go od góry do dołu i co jakiś czas całując i ssąc dawał Tobiemu dawki przyjemności, do jego uszu docierały cichutkie jęki chłopaka, czuł, że przestał się mu opierać więc zaczął pracować dłońmi.- Tatuś nauczy cię kilku ciekawych rzeczy, nauczy cię czerpać przyjemność i nauczy jak powinieneś sobie dogadzać.

(Nie, nie mam zamiaru więcej pisać, robię się zazdrosna o Madasia T^T )
   Minęło kilka dni, pomiędzy nimi nic nowego się nie wydarzyło, Obito nadal wracał do siebie po tej namiętnej, wymuszonej nocy. Miał ogromną nadzieję, że tego zboczeńca Madarę szlag trafi, a Kabuto i Zetsu, ani nikt inny na świecie nie dowie się o tym co się wtedy stało. Szedł do Madary żeby dać mu jakieś newsy dotyczące wojny, stanął jak wryty gdy będąc tuż przed drzwiami do jego pokoju usłyszał dziewczęce jęknięcia.- Co do cholery..?!- wyszeptał i bez zapowiedzi wlazł do środka.-Mało Ci zboczeńcu pieprzony jeden?!-wydarł się ale dopiero wtedy zaczęło do niego docierać co się dzieje.- R-rin...j-jak to..to przecież niemożliwe...-przeżył taki szok jak tamtego dnia gdy widział swojego przyjaciela mordującego jego ukochaną. Nie był w stanie wypowiedzieć słowa, tylko milczał.
-Obito..! Co ty tu robisz?
-Co ja tu robię?! Co ja tu, kurwa, robię?! Co ty tu robisz?! I dlaczego z tym oblechem?! Rin..
-No..Madara wskrzesił mnie..i tak jakoś wyszło, że się w nim zakochałam, Kakashi jest jakimś siwym nie wiadomo kim czytającym pornosy, a Madara jest inteligenty, seksowny no i łączy nas to, że musieliśmy odejść z tego świata. Daj spokój już...i tak ja już stąd odejdę niebawem.
-Dobra..jak chcesz..życzę miłej nocy..
-wyszedł trzaskając drzwiami zostawiając kochanków w swoich objęciach, nie obchodziło go co dalej zrobi.
   Obito się już więcej w ich kryjówce nie pojawił, nie brał udziału w wojnie, po prostu zniknął, przepadł tak samo jak jego miłość do Rin.
Madara przegrał wojnę, walka w pojedynkę nie niosła już ze sobą takich efektów mimo posiadania wielkiej nieograniczonej mocy, postanowił odejść razem z Rin, coś go do niej przyciągnęło, pewnie to, że mu zaufała bezgranicznie.
Co do Rin...z jednej strony była inteligenta, a z drugiej była zwykłą pustą, puszczalską idiotką.
                                                                                         TAK BARDZO HAPPY END BY HARU ♥

  

sobota, 1 lutego 2014

Opowiadanie Yuri i obrazki.

  No tak, to znowu ja, Haruś i jej nudne OneShoty. To mój ostatni wolny weekend, w końcu moje ferie dobiegły końca T^T. Potem będę ciągle zamulona i nieprzytomna, a więc postanowiłam wykorzystać moje lenistwo i zamiast się uczyć (a całkiem sporo do nauki mam..) postanowiłam napisać jakieś Yuri (Ale zobaczcie jakie Yuri! Nasza kochanka Hinatka i...a tego się dowiecie czytając ^ ^ <nie, nie, żadna Sakura czy Ino ^ ^>)tak na umilenie wieczoru i jako dodatek dać też obrazki ^ ^ na umilenie wieczora.
PS. Nie wiem kiedy Itaś coś doda :(.

••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

 Hinata właśnie się obudziła, pierwsze co zobaczyła tego dnia to leżąca na szafce obok łóżka karteczka z przypomnieniem o dzisiejszej wizycie u psychologa. Rodzice zapisali ją tam ponieważ martwił ich fakt, że ich córka prawie wcale się nie odzywa i woli przebywać na uboczu. Dziewczyna nie miała innego wyjścia jak tam iść, pomyślała, że zrobi to dla Naruto. Może wtedy przestanie przy nim mdleć i będzie otwarcie potrafiła mu powiedzieć co do niego czuje i od kiedy.
Do wizyty zostało niewiele ponad 2 godziny. Granatowowłosa wzięła prysznic, ubrała się, uczesała, zjadła śniadanie i poszła do miejsca, w którym miała się spotkać z psychologiem. Nie wiedziała jak to wszystko ma wyglądać, kto jest jej lekarzem, ile to potrwa i czy będzie potrafiła cokolwiek opowiedzieć.
Dotarła na miejsce szybciej niż się spodziewała, więc usiadła na krześle w poczekalni i czekała na swoją kolej. Mijało ją wiele osób, dziesiątki osób wchodziły i wychodziły z różnych gabinetów, a nikogo nie potrafiła rozpoznać.-Może to i lepiej.-mruknęła do siebie pod nosem i wbiła wzrok w biełe drzwi naprzeciw siebie. Minuty mijały bardzo wolno, całe to czekanie strasznie się dłużyło. Nareszcie. Nadeszła 12:30, teraz pozostało tylko poczekać aż wyjdzie ostatnia osoba i mogła wejść. Serce zaczęło jej szybciej bić, strasznie bała się tego spotkania. Tak. Już. W końcu drzwi się otworzyły. Wstała z miejsca, nogi jej się trzęsły, ręce też, powoli weszła do środka, zamknęła za sobą drzwi. Znała osobę, która siedziała za biurkiem, a była to mistrzyni Anko Mitarashi. Pamiętała ją jeszcze z egzaminów na chuunina. Jeszcze bardziej się zdenerwowała.
-Usiądź Hinata.- Głos kobiety wyrwał ją z zamyślenia. Posłusznie usiadła na krześle.-Powiedz mi, myślisz, że rodzice mieli rację zapisując Cię tutaj? Czy jednak sądzisz, że to było bezcelowe?
-J..j..j..j..ja n..n..nie w..wiem..-wybełkotała dziewczyna.
-Hmm, boisz się mnie?
-N..nie, nie boję, tylko..-opuściła głowę.-stresuję się..
-Nie masz czego.-na twarzy Anko pojawił się zadziorny uśmiech.- Wiesz..Hinata-chan, wiem jak wydobyć z Ciebie głos i sprawić byś się odstresowała.-Wstała z miejsca i podeszła do posiadaczki Byakugana.
-J..jak?-spojrzała na egzaminatorkę. Ta natomiast wzięła ją na ręce i posadziła na kanapie.-N..nie da się tego zmienić... Od zawsze taka jestem..to nie jest żaden prob..-nie dokończyła, kobieta przykucnęła przed nią i rozchyliła jej nogi na bok.-Anko-sensei?! Co pani robi?
-Pomagam Ci się rozluźnić i odstresować.
-złapała za jej spodnie i zsunęła w dół. Jej oczom ukazała się śliczna koronkowa bielizna. Mimo, że dziewczyna z całych sił próbowała zaciskać nogi Anko trzymała je mocno w takim rozwarciu, że swobodnie mogła całować wewnętrzne części jej ud. Poczuła, że jej pacjentka już się nie opiera, jedną ręką puściła jej nogę i zaczęła pieścić Hinatę przez majtki.
-N..niech pani przestanie, proszę..
-Hmm, czyżbyś była nadal dziewicą Hinata-chan?-zębami zsunęła jej bieliznę, teraz miała przed oczami młodą, wydepilowaną cipkę.
-O..oczywiście, że tak! N..niech mistrzyni tam nie patrzy, p..proszę!-cała czerwona zasłaniała swoje czułe miejsce dłońmi, ale kobieta jej na to nie pozwalała.
-Ooh, ja myślałam, że ty już to dawno temu zrobiłaś z Naruto albo Neji’m.-wsunęła drugą rękę pod jej bluzę, pod bluzkę, a potem pod stanik.
Złapała w dwa palce sterczące sutki granatowowłosej i je delikatnie pieściła. Z ust dziewczyny wychodziły ciche niekontrolowane jęki.

-Akh..p..przestań..proszę..-nic jej te prośby nie dały bo już od jakiegoś czasu miała na sobie tylko buty, przyssaną do jej piersi ”panią psycholog” i jej palec przy swojej łechtaczce.
-Zobaczysz, będzie dobrze. Kobieta powinna zaznać drugiej kobiety.-Całowała jej piersi, potem obojczyki, szyję, dotarła do ust, całowała Hinatę tak namiętnie, że po chwili zabrakło jej tchu. Teraz robiła to delikatnie, czule i wolno. Przy okazji wsuwała palec do środka pochwy Hinaty i pieściła kciukiem jej łechtaczkę. Dołożyła drugi palec. Dziewczyna teraz już bez pohamowania jęczała.
Mitarashi posunęła się o krok za daleko, jako, że miała na sobie Przeklętą Pieczęć, wykorzystała węża i kazała wsunąć mu się w mokre wnętrze pacjentki.
-AAAAAH!! Nie, Anko-sensei! Wyciągnij to ze mnie! To boli, aaahh!-wierciła się bezskutecznie, stworzenie doskonale penetrowało ją od środka. Po niedługiej chwili ból pr
zerodził się w przyjemność.

-Mówiłam, że wydobędę z Ciebie głos?-bardziej stwierdziła niż zapytała. Kazała wężowi, który był zakrwawiony, przesuwać się, kręcić i intensywnie poruszać. Ona zaś nadal miała palec na jej łechatczce, wolną dłonią pieściła ręce, całowała ją by stłumić jej jęki. Po 3 minutach odsunęła się od niej, zostawiając ją na moment prawie nieprzytomną. Podeszła do szafki i wyjęła z niej sporych rozmiarów wibrator i jakiś żel. Wróciła do biało okiej, włączyła wibrator i posmarowała żelem drugą dziurkę, wsunęła w nią wibrator.
-Przesada! Aaakh! To strasznie boli! Nie chcę tego! Wyciągnij to!-W jej oczach stanęły łzy, starała się wiercić, znowu nic jej to nie dawało bo mistrzyni nagle się przy niej na nowo znalazła. Hinata wygięła się, odchyliła głowę do tyłu, leżała wyczerpana na kanapie. Wąż po chwili zniknął, Anko wyjęła z niej wibrator.
-Nie jest Ci teraz przyjemniej i mniej stresująco?-Podała jej ubranie.
-Mój pierwszy raz był dla Naruto...-zaczęła się ubierać. Anko siedziała na swoim poprzednim miejscu i piła kawę.
-A co jeśli on by tego nie chciał albo wolał to zrobić z bodajże Sakurą?-Dziewczyna się nie odezwała tylko wybiegła z gabinetu.

                





niedziela, 26 stycznia 2014

Kumo no Shita no Romansu cz. 5

   Zryłam sobie totalnie psychikę.. Czemu ja czytałam opowiadania hentai jakichś niedorobionych cosiów? ; ;
Albo jakieś zryte totalnie: Naruto idzie zdać raport Tsunade, Tsunade chce się z nim pieprzyć, ruchają się, Naruto doszedł czwarty raz i sobie wyszedł. GZ! XD
Z góry przepraszam, że takie krótkie ale nie wiem jak bardziej mogłabym to rozciągnąć :(

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  Kumo no Shita no Romansu cz. 5

  Byli dopiero w połowie drogi, cisza wśród nich panowała nadal. Nastała noc, wszyscy zaczęli rozglądać się za jakimś bezpiecznym miejscem do spania. Po chwili Itachi zatrzymał się i wskazał polanę przy wodospadzie.-Tam. Będzie okej.-pozostała dwójka ruszyła za nim we wskazanym kierunku.
-Ja pójdę poszukać czegoś do jedzenia a wy rozłóżcie posłania i naszykujcie miejsce na ognisko.-Kisame poszedł w kierunku wodospadu.
-Noo, to wreszcie mamy trochę czasu dla siebie.-Uchiha momentalnie znalazł się przy blondynce, objął ją.
-Tak, przez Kisame nawet nie możemy normalnie porozmawiać. Myślisz, że teraz nas nie przyłapie? To wszystko nie może się wydać..
-Spokojnie. Przecież poszedł sobie i aż tak szybko nie wróci.-zbliżył swoją twarz do twarzy dziewczyny, pocałował ją namiętnie.
-Szkoda, że nie będziemy mogli spać razem...zwłaszcza, że ta noc jest taka chłodna...
-A skąd wiesz? Może się uda?
-Mhm, ale i tak teraz musimy zrobić co tamten nam powiedział, nie chcę żeby się czepiał.
Zabrali się za przygotowania posłań, miejsca na ognisko i szukanie jakiegoś chrustu. Skończyli swoją robotę po około 15 minutach, chwilę potem wrócił niebieskoskóry z siatką pełną ryb. Na nowo nastała przeraźliwa cisza, w oddali słychać było tylko odgłosy walk leśnych zwierząt.
Cała trójka w spokoju zjadła smażone ryby, każdy położył się w swoim śpiworze.
-Wiecie co chłopaki?-niebieskooka przerwała niezręczną ciszę.-ktoś musi popilnować, a że ja tu najmniej będę robić to chociaż tak się mogę przydać.-wstała i już miała poszukać jakiegoś wysokiego drzewa ale czyjaść ręka złapała ją za nadgarstek, była to ręka ciemnowłosego.-O co chodzi?-zapytała.
-Ja pójdę, wyśpij się, jest zimno, jeszcze się przeziębisz.
-Nie musisz się o mnie martwić, nic mi się nie stanie. Zresztą wam bardziej sen się przyda.-wyswobodziła się z ucisku. Minutę potem znalazła sobie odpowiednie z drzewo. Po niecałych 10 minutach stróżowania wstrząsnęły nią dreszcze.-Cholera, tu jeszcze gorzej zimno.-powiedziała do siebie, oparła się plecami o pień drzewa i czekała aż minie noc. Wtem Kisame pojawił się na sąsiednim konarze.
-Może Cię zmienić? Taka delikatna dziewczynka jak ty nie jest odporna na nocny, jesienny chłód.-przeskoczył na gałąź obok, stał teraz naprzeciw dziewczyny, bardzo blisko.
-Dam radę, ale ty...co ty tu robisz?
-Nie mogę jakoś spać kiedy myślę o Tobie marznącej tutaj.-zbliżył się jeszcze trochę do Haru.-może chcesz żebym Cię ogrzał? Wolisz zewnętrznie, wewnętrznie czy może tak i tak?
-C..co?!-patrzyła na niego z szeroko otwartymi oczami, pragnęła by teraz Itachi się obudził i ją uratował, niestety, wyglądało na to, że śpi jak kamień i nic go nie obudzi. Chciała krzyknąć, pisnąć, cokolwiek byle tylko napastnik dał jej spokój.
-Dobrze słyszałaś, przecież Twój sensei się nie musi o niczym dowiadywać, ty zaspokoisz mnie, a ja Ciebie. Uczciwy układ nie sądzisz?-złapał za jej piersi i zaczął je ugniatać.-Podoba Ci się, co?
-Puszczaj mnie! Śmierdzisz! Zboczeniec! Rybi zboczeniec, ohyda!-próbowała się szarpać i go odepchnąć.
-Przestań, wiem, że to lubisz.-złapał oba jej nadgarstki w jedną rękę i przycisnął je do pnia nad jej głową, drugą ręką powędrował w dół, wsunął ją pod jej spodnie i zaczął ją pieścić przez bieliznę. Z oczu szarpiącej się dziewczyny popłynęły łzy.-czuję to, już robisz się mokra, a niby tego nie chcesz, pfh. Kobiety są takie przewidywalne...
-K..kisame, puszczaj mnie albo tego pożałujesz! Ah..-wydała z siebie cichy jęk, którego już nie mogła powstrzymać
-Mówisz jedno, a twoje ciało robi coś zupełnie innego. Wiesz, trochę ciasno robi mi się w tych spodniach. Co ty na to żebym już w Ciebie wszedł mała?
-Spróbuj to zrobić a już więcej sobie nie popływasz.-Itachi stał za Kisame i przykładał mu kunai do gardła.
-Spokojnie, spokojnie. A może też chciałbyś się z nią zabawić? Poza Konan, która jest nietykalna nie ma innej kunoichi w naszej organizacji więc rzadko mamy okazję do takiej zabawy. Przyznaj, że masz ochotę na jej młodą ci...-nie dokończył bo Haru poczęstowała go soczystym uderzeniem z liścia. Kisame stracił równowagę, zeskoczył z gałęzi.
-NIGDY. PRZENIGDY. WIĘCEJ. MNIE. NIE. DOTYKAJ. ZBOCZEŃCU  JEDEN!!!
-Pfh, tsa jasne, podobało Ci się a teraz tak się odpłacasz...-podszedł do swojego śpiwora, położył się i zmuszał się do jak najszybszego zaśnięcia.
-Kretyn..-W oczach Uchihy doskonale można było dostrzec rządzę mordu.
-Nie wiedziałam, że nawet na misjach w organizacji znajdą się tacy zboczeńcy..pedofil...oblecha..-próbował powstrzymać łzy.-Dziękuję.-wtuliła głowę w jego tors.
-Już po wszystkim. Więcej nie pozwolę cię ani jemu ani nikomu tknąć.-zaczął głaskać ją delikatnie po włosach.-Może pójdziesz się przespać?
-Nie, nie, nie. Nie ma takiej opcji żebym zbliżyła się do tamtego bliżej niż na kilometr. Wolałabym pójść nad wodospad, źle się czuję z tym, że tamten mnie dotykał.
-No dobrze ale wracaj szybko.-pocałował ją w czoło. Niebieskooka zeskoczyła na ziemię i pobiegła w stronę strumienia, usiadła na pomoście, spuściła nogi w dół tak, że stopy do połowy miała zanurzone w przejrzystej wodzie. Zdjęła z siebie wierzchnie ubranie i wskoczyła do wody. Nie wynurzała się przez 2-3 minuty. Pływała z zamkniętymi oczami i zaciśniętymi zębami, jej skóra nie mogła przyzwyczaić się do lodowatej kąpieli, a ona do myśli, że ktoś próbował się do niej dobrać i to nie był Itachi.
  Po 15 minutach wyszła z wody, ubrała się i wróciła do Itachiego.
-Nie za gorąco Ci? Czy robisz to specjalnie bo chcesz żebym Cię ogrzał?-Haru odpowiedziała na to tylko ciężkim westchnieniem i wtuliła się w niego.-Ciężko nam będzie chyba w  tym Akatsuki..
-Oj tak..
 Siedzieli przez całą noc na wielkiej gałęzi wtuleni w siebie. Gdy tylko pierwsze promienie słońca zaczęły przedzierać się przez nocną zasłonę Itachi poszedł obudzić upierdliwego towarzysza.
I znowu podróżowali w ciszy, tym razem niebieskoskóry trzymał się na uboczu. Po południu trafili do bram Takigakure.
-No...to teraz trzeba znaleźć naszą Jinchuuriki.-Blondynka rozejrzała się po pustej wiosce.

                                                                                                                                 CDN.