Etykiety

niedziela, 26 stycznia 2014

Kumo no Shita no Romansu cz. 5

   Zryłam sobie totalnie psychikę.. Czemu ja czytałam opowiadania hentai jakichś niedorobionych cosiów? ; ;
Albo jakieś zryte totalnie: Naruto idzie zdać raport Tsunade, Tsunade chce się z nim pieprzyć, ruchają się, Naruto doszedł czwarty raz i sobie wyszedł. GZ! XD
Z góry przepraszam, że takie krótkie ale nie wiem jak bardziej mogłabym to rozciągnąć :(

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  Kumo no Shita no Romansu cz. 5

  Byli dopiero w połowie drogi, cisza wśród nich panowała nadal. Nastała noc, wszyscy zaczęli rozglądać się za jakimś bezpiecznym miejscem do spania. Po chwili Itachi zatrzymał się i wskazał polanę przy wodospadzie.-Tam. Będzie okej.-pozostała dwójka ruszyła za nim we wskazanym kierunku.
-Ja pójdę poszukać czegoś do jedzenia a wy rozłóżcie posłania i naszykujcie miejsce na ognisko.-Kisame poszedł w kierunku wodospadu.
-Noo, to wreszcie mamy trochę czasu dla siebie.-Uchiha momentalnie znalazł się przy blondynce, objął ją.
-Tak, przez Kisame nawet nie możemy normalnie porozmawiać. Myślisz, że teraz nas nie przyłapie? To wszystko nie może się wydać..
-Spokojnie. Przecież poszedł sobie i aż tak szybko nie wróci.-zbliżył swoją twarz do twarzy dziewczyny, pocałował ją namiętnie.
-Szkoda, że nie będziemy mogli spać razem...zwłaszcza, że ta noc jest taka chłodna...
-A skąd wiesz? Może się uda?
-Mhm, ale i tak teraz musimy zrobić co tamten nam powiedział, nie chcę żeby się czepiał.
Zabrali się za przygotowania posłań, miejsca na ognisko i szukanie jakiegoś chrustu. Skończyli swoją robotę po około 15 minutach, chwilę potem wrócił niebieskoskóry z siatką pełną ryb. Na nowo nastała przeraźliwa cisza, w oddali słychać było tylko odgłosy walk leśnych zwierząt.
Cała trójka w spokoju zjadła smażone ryby, każdy położył się w swoim śpiworze.
-Wiecie co chłopaki?-niebieskooka przerwała niezręczną ciszę.-ktoś musi popilnować, a że ja tu najmniej będę robić to chociaż tak się mogę przydać.-wstała i już miała poszukać jakiegoś wysokiego drzewa ale czyjaść ręka złapała ją za nadgarstek, była to ręka ciemnowłosego.-O co chodzi?-zapytała.
-Ja pójdę, wyśpij się, jest zimno, jeszcze się przeziębisz.
-Nie musisz się o mnie martwić, nic mi się nie stanie. Zresztą wam bardziej sen się przyda.-wyswobodziła się z ucisku. Minutę potem znalazła sobie odpowiednie z drzewo. Po niecałych 10 minutach stróżowania wstrząsnęły nią dreszcze.-Cholera, tu jeszcze gorzej zimno.-powiedziała do siebie, oparła się plecami o pień drzewa i czekała aż minie noc. Wtem Kisame pojawił się na sąsiednim konarze.
-Może Cię zmienić? Taka delikatna dziewczynka jak ty nie jest odporna na nocny, jesienny chłód.-przeskoczył na gałąź obok, stał teraz naprzeciw dziewczyny, bardzo blisko.
-Dam radę, ale ty...co ty tu robisz?
-Nie mogę jakoś spać kiedy myślę o Tobie marznącej tutaj.-zbliżył się jeszcze trochę do Haru.-może chcesz żebym Cię ogrzał? Wolisz zewnętrznie, wewnętrznie czy może tak i tak?
-C..co?!-patrzyła na niego z szeroko otwartymi oczami, pragnęła by teraz Itachi się obudził i ją uratował, niestety, wyglądało na to, że śpi jak kamień i nic go nie obudzi. Chciała krzyknąć, pisnąć, cokolwiek byle tylko napastnik dał jej spokój.
-Dobrze słyszałaś, przecież Twój sensei się nie musi o niczym dowiadywać, ty zaspokoisz mnie, a ja Ciebie. Uczciwy układ nie sądzisz?-złapał za jej piersi i zaczął je ugniatać.-Podoba Ci się, co?
-Puszczaj mnie! Śmierdzisz! Zboczeniec! Rybi zboczeniec, ohyda!-próbowała się szarpać i go odepchnąć.
-Przestań, wiem, że to lubisz.-złapał oba jej nadgarstki w jedną rękę i przycisnął je do pnia nad jej głową, drugą ręką powędrował w dół, wsunął ją pod jej spodnie i zaczął ją pieścić przez bieliznę. Z oczu szarpiącej się dziewczyny popłynęły łzy.-czuję to, już robisz się mokra, a niby tego nie chcesz, pfh. Kobiety są takie przewidywalne...
-K..kisame, puszczaj mnie albo tego pożałujesz! Ah..-wydała z siebie cichy jęk, którego już nie mogła powstrzymać
-Mówisz jedno, a twoje ciało robi coś zupełnie innego. Wiesz, trochę ciasno robi mi się w tych spodniach. Co ty na to żebym już w Ciebie wszedł mała?
-Spróbuj to zrobić a już więcej sobie nie popływasz.-Itachi stał za Kisame i przykładał mu kunai do gardła.
-Spokojnie, spokojnie. A może też chciałbyś się z nią zabawić? Poza Konan, która jest nietykalna nie ma innej kunoichi w naszej organizacji więc rzadko mamy okazję do takiej zabawy. Przyznaj, że masz ochotę na jej młodą ci...-nie dokończył bo Haru poczęstowała go soczystym uderzeniem z liścia. Kisame stracił równowagę, zeskoczył z gałęzi.
-NIGDY. PRZENIGDY. WIĘCEJ. MNIE. NIE. DOTYKAJ. ZBOCZEŃCU  JEDEN!!!
-Pfh, tsa jasne, podobało Ci się a teraz tak się odpłacasz...-podszedł do swojego śpiwora, położył się i zmuszał się do jak najszybszego zaśnięcia.
-Kretyn..-W oczach Uchihy doskonale można było dostrzec rządzę mordu.
-Nie wiedziałam, że nawet na misjach w organizacji znajdą się tacy zboczeńcy..pedofil...oblecha..-próbował powstrzymać łzy.-Dziękuję.-wtuliła głowę w jego tors.
-Już po wszystkim. Więcej nie pozwolę cię ani jemu ani nikomu tknąć.-zaczął głaskać ją delikatnie po włosach.-Może pójdziesz się przespać?
-Nie, nie, nie. Nie ma takiej opcji żebym zbliżyła się do tamtego bliżej niż na kilometr. Wolałabym pójść nad wodospad, źle się czuję z tym, że tamten mnie dotykał.
-No dobrze ale wracaj szybko.-pocałował ją w czoło. Niebieskooka zeskoczyła na ziemię i pobiegła w stronę strumienia, usiadła na pomoście, spuściła nogi w dół tak, że stopy do połowy miała zanurzone w przejrzystej wodzie. Zdjęła z siebie wierzchnie ubranie i wskoczyła do wody. Nie wynurzała się przez 2-3 minuty. Pływała z zamkniętymi oczami i zaciśniętymi zębami, jej skóra nie mogła przyzwyczaić się do lodowatej kąpieli, a ona do myśli, że ktoś próbował się do niej dobrać i to nie był Itachi.
  Po 15 minutach wyszła z wody, ubrała się i wróciła do Itachiego.
-Nie za gorąco Ci? Czy robisz to specjalnie bo chcesz żebym Cię ogrzał?-Haru odpowiedziała na to tylko ciężkim westchnieniem i wtuliła się w niego.-Ciężko nam będzie chyba w  tym Akatsuki..
-Oj tak..
 Siedzieli przez całą noc na wielkiej gałęzi wtuleni w siebie. Gdy tylko pierwsze promienie słońca zaczęły przedzierać się przez nocną zasłonę Itachi poszedł obudzić upierdliwego towarzysza.
I znowu podróżowali w ciszy, tym razem niebieskoskóry trzymał się na uboczu. Po południu trafili do bram Takigakure.
-No...to teraz trzeba znaleźć naszą Jinchuuriki.-Blondynka rozejrzała się po pustej wiosce.

                                                                                                                                 CDN.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz