Z podkrążonymi oczami i wielkim odwróconym bananem na r...na twarzy zabrałam się za pisanie kolejnego opowiadania. W nocy nie mogłam przespać ani sekundki. Powód? Położyłam się spać po 4, bo po wyłączeniu kompa zaczęłam czytać sobie magazyn "Otaku" :I Po 30 minutach zaczęłam pisać różne głupoty do różnych ludziuff i sama do siebie na czacie NU (Naruto Unreal). 7:53, o tej godzinie właśnie piszę to moje opowiadanie z życia wzięcie ~_~. Łamie mnie w kręgosłupie jak mojego dziadka, a dzieli nas różnica 67 lat .-. Oczy mi wysiadają, palce bolą od napierdzielania w starą klawiaturę PC (bo przecież laptop musi być wiecznie na mnie obrażony), w skrócie ledwo żyję....Ale po przeczytaniu tych paru recenzji w Otaczkowej gazetce (;I) i jakichś tam urodzinowych wywiadów itepe itede, mam znowu trochę energii na napisanie czegoś. Tym razem jest to hentai, którego pierwszy raz nie wymyśliłam ja sama, a mój 3 ziemniaczany synek-Kainuuś (♥ Najlepszy z całej trójki, reszta albo puszcza się z ojcem albo jest chamska ;_; *nie pytajcie* ♥). A więc tę historyjkę, która początkowo miała być zwykłym shounenem przerabiamy na hentai. Fabuła..jak to fabuła w moich opowiadaniach-leży zipie i umiera 2 sekundy po narodzeniu :I. Postaram się to przeciągnąć na góra 2-3 części bo jednoczęściowych historyjek jest pełno.
PS. Mam też zamiar wstawić moje pierwsze opowiadanie jakie pojawiło się na jakimkolwiek blogu :3 Link do oryginału podam gdy będę je kiedyś w przyszłości wstawiać o ile zrealizuję w ogóle ten projekt, bo będę musiała je przerobić na hentajca D:
PS2. Po tych wszystkich profesjonalnych recenzjach w głowie zapaliła mi się żarówka "A może by tak zwykłego gimbusowego zboczonego bloga przenieść na trochę wyższy i wyrafinowany level? Tak by fabuła była i było co czytać a nie tylko zapychacz czasu i obrazki jako umilenie do popołudniowego fapania?". Ten pomysł także MUSZĘ zrealizować. Dobra, przywłaszczam sobie bloga, ale Itacz dodał dwa posty i zapomniał chociaż pomysł z blogiem był jego :x Napisałam do niego ale konkretniej odpowiedzi nie uzyskałam jako, że odpisał godzinę temu, a musiał zapierdzielać do swojej pracy rwania malin czy czegoś ; ; No i tak jako, że to co zwykle ma góra 7 linijek robi się osobnym opowiadaniem dodam na końcu tyle: Haru czasami jest pieprzoną hipokrytką, egoistką i lubi sobie przywłaszczać rzeczy, lubi mieć wszystko po swojemu szczególnie to co lubi i się na tym chociaż ciut zna, o tak, tak samo jak w szkole, wolę oddać sprawdzian, dostać to co dostaję (a zwykle z moim szczęściem do trafiania i dziwną psychiką nigdy z takich prac nie mam oceny niższej niż 3-to rzadziej, a głównie 4 ; ; No chyba, że to historia to odpadam(1 mimo jakichkolwiek starań XD ) cx ), a nie czekać kolejne koszmarne 20 minut do końca lekcji na jakieś głupie gotowe odpowiedzi, które mogą okazać się błędne a nauczyciel i tak skapnie się, że pół klasy to bezmózgie kreatury i słowo w słowo mają to samo (pozdro moja klaso, też was kocham ; ; ).
No dobra nie przeciągając już więcej, zobaczycie, uda mi się zmienić bloga na coś poważniejszego! Nie samymi pornolami człowiek żyje! *łezki dumy w oczach* Pewnie zrobię to za jakiś rok albo 10 jak przestanę myśleć jak podstawówka c': ale zawsze coś, no dobra, to czas na pokaz iście magicznych mocy i PANTSU(z jap. majtki)!
•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Himitsu cz. 1
-Hihihi, jaki słodki mały chłopiec. Sprawię, że jego życie stanie się dużo ciekawsze.-Słowa wypowiedziane z oddali przez malutką istotkę podobną do zwykłej dziewczynki miały już na zawsze odmienić życie chłopaka...
Ośmioletni Usui Takada mieszkał w niewielkiej miejscowości, którą od zachodniej strony otaczały wielkie okwiecone polany, a od północnej osłaniały ją od reszty cywilizacji lasy gęste i ciemne. To właśnie była Shinoyama-rodzinna wioska blondyna o oczach tak zielonych jak tylko zielona może być trawa wiosną na jednej z tych wielkich łąk. Poza delikatnym, nieco dziewczęcym wyglądem porcelanowej figurki od reszty rówieśników odróżniał go jego sposób bycia. Nie przepadał za dniami spędzonymi na w kółko tej samej zabawie, wolał ciszę, spokój i towarzystwo rześkiego, pachnącego leśnego powietrza. Dużo przyjemniejsze było dla niego bieganie boso po łące w pogoni za motylami i wchodzenie do tamtejszej małej rzeczki, która nigdy nie potrafiła przetrwać sierpniowej suszy i zawsze stawała się tylko długą głęboką linią dzielącą łąkę i las od całego świata.
Tak spędzał swoje całe życie aż do czasu gdy coś się wydarzyło. Jedyna osoba, z którą mógł porozmawiać, jedyna jego przyjaciółka, z którą już i tak nie miał za wiele kontaktu, oszukała go, może i były to tylko głupie dziecinne walki o liczbę znajomych i coraz to inne rozrywki, ale jednak. Usui zdruzgotany tym, że Sayu nie chce już go znać, tym, że zdradziła go dla jakichś nowych przyjaciół. Mimo obietnicy, którą sobie składali, odeszła... Chciał się uspokoić, iść gdzieś, gdzie będzie tylko on sam, gdzieś, gdzie będzie mógł się uspokoić. Oczywiście powędrował nad swoją ulubioną rzeczkę przypominającą długą niebieską wstążkę. Usiadł na brzegu wpatrując się w taflę szumiącej wody.-Życie jest takie dziwne...zawsze już tak będzie? Sayu...-Był przybity tym co się stało, ale nie oczekiwał, że cały świat będzie się kręcił wokół niego, był bardzo młody, chciał zapomnieć i zacząć żyć tak jakby nigdy nie istniała.
Spędził w jednym miejscu bite 3 godziny, niedługo miał się zbierać żeby mama się nie martwiła, w tym momencie usłyszał jakiś dziwny chichot, odwrócił się za siebie i o mało z przestraszenia nie wpadł do rzeki.
-Cześć chłopczyku. Jesteś taki słodki i bezradny. Ten jeden raz dostaniesz ode mnie 3 rzeczy. Możesz sobie wybrać co tylko chcesz, ale jedynie z kategorii: dwóch dowolnych zdolności i dowolnej super mocy.
-K..kim ty jesteś? Jaja sobie robisz?- chłopiec wpatrywał się w dziewczynkę w podobnym wieku do swojego zarówno z lekkim przerażeniem jak i zdumieniem. Bardzo podobał mu się wygląd tej drobnej fantazyjnie ubranej nieznajomej o nietypowych kolorach włosów i oczu. Fioletowo-różowe falowane włosy okalały jej jasna twarz i szczupłe ramiona, a niebiesko-żółte oczy wpatrywały się w niego z zaciekawieniem.
-Nie bój się. Wybierz coś o czym marzysz.-Pogodnie się uśmiechała...
Tak o to minęło kolejne 8 lat i chłopiec imieniem Usui ze słodkiego malucha zamienił się przystojnego nastolatka. Jego charakter się nie zmienił....tylko pozornie. W środku był kimś zupełnie innym, jakiś czas temu z nudów wpadł na pomysł żeby przetestować moce od dziwnej dziewczynki z dzieciństwa o ile to mu się nie przyśniło.
Wtedy na swoje własne nieszczęście przechodziła tamtędy Saori Aizawa, przewodnicząca jego klasy. Nie mógł jej znieść, zawsze irytowała go swoim rządzeniem się i rozkazywaniem innym. Od kiedy tylko ją poznał przeklinał rzeczywistość, że los dał jej działo tak uroczej dziewczyny o niebiańskim uśmiechu i ciemnych łagodnych oczach.
Wystarczyła chwila, żeby przypomniał czego sobie zażyczył. jako dziecko. Teraz wydawało mu się to głupie, ale wtedy przez to co przeszedł z Sayu chciał potrafić rozkazywać innym bez wypowiedzenia żadnych słów, tak by na pewno się go słuchali, żeby go nie zostawili...
Chciał im czytać w myślach, żeby go już nie oszukali.
Chciał modyfikować im pamięć by nigdy nie postanowili pomyśleć o opuszczeniu go...
Ostatnią rzeczą o jaką poprosił była telekineza, by mógł się bawić wszystkim dookoła...
Był inteligenty, owszem, ale posiadał także to co praktycznie każdy chłopak w jego wieku, te ciemną bardziej zboczoną stronę. Nie chciał bawić się w związki mimo, że propozycji miał wiele. Wolał bawić się chwilą.
I w ten właśnie sposób zamierzał spędzić liceum, na pikantniejszych zabawach z dziewczynami, o których potem nikomu nie mogłyby powiedzieć.
Ten pierwszy raz chciał właśnie przetestować na ciemnowłosej przewodniczącej...
CDN. (jutro albo pojutrze )
A pierdzielę, nie spędzę całych wakacji ciągle expiąc...
Tym razem wybór pada na ..*werble*... Obito i Madarę. ;_; W Naruto trwa wojna to się muszą odstresować w końcu nie? x3
(Itacz umarł, a raczej internety mu umarły )
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oboje weszli do kryjówki, w głuchej ciszy przemierzali skalne korytarze ciągle rozmyślając o planie Księżycowego Oka i tej bezsensownej wojnie, którą i tak mieli pewność, że wygrają. Pierwszy raz od dawna nie towarzyszył im żaden ogon, Zetsu był w trakcie szpiegowania, a Kabuto myślał jakich jeszcze pionków mógłby użyć w całej tej "grze".
Szli tak dalej aż doszli do największego pomieszczenia, które służyło im jednocześnie za salę obrad i jadalnię. Sala było tylko delikatnie oświetlona przez jakieś lampy i świece, prowadziły do niej tylko jedne drzwi z długiego korytarza, byli w podziemiach więc nie było tu żadnych okien, mimo chłodniejszej temperatury niż na powierzchni i tak było tam trochę duszno.
-Jak myślisz, uda się?-z lekką wątpliwością w głosie zapytał Madarę jednocześnie wyjmując z lodówki masę jedzenia typu instant, zaczął sobie coś przygotowywać.
-A czemu miałoby się nie udać? Dzieci zatańczą jak ojciec im zagra.-rozsiadł się wygodnie na krześle i oparł nogi o stół.
-A tobie nie za wygodnie?! To stół a nie kanapa więc łaskawie zdejmij giry z blatu bo nie mam zamiaru ich podziwiać w trakcie jedzenia.
-Coś mówiłeś gówniarzu?-zadrgała mu brew.-Nieładnie tak pyskować starszemu, a jak chcesz to mogę Ci mogę wsadzić nogę prosto w usta.
-Wiesz co mi możesz wsadzić..?!
-No co? Chętny?-mimo wszystko miał nadal tę swoją zimną nijaką minę, jakby nic go nie ruszało.
-Nie dzięki..-jego żelazna fasada jakby na chwilę opadła. Wyobraził sobie znowu Rin, niby chciał wybić sobie to już z głowy, tyle, że nie mógł od tak o niej zapomnieć, przestać tęsknić...-idę do siebie..
-A co z jedzeniem?
-Chcesz to weź, chcesz to wyrzuć, rób co chcesz...-poszedł ze smętną miną do swojego pokoju, usiadł na zwykłym łóżku postawionym w czterech pustych i zimnych szarych ścianach.-Rin...oddałbym wszystko bylebyś tu ze mną była...-siedząc tak i wpatrując się w sufit w końcu zasnął. Oczywiście nie przyśnił mu się nikt inny niż jego ukochana, tym razem nie spędzali cudownych chwil razem, ona stała w białej zwiewnej sukience wpatrując się w niego pustym wzrokiem niczym u lalki i szepcząc mu by o niej zapomniał, ze musi zakochać się w kimś innym, nie może cierpieć i tracić swojego życia dla kogoś kogo nie ma i nie wróci do świata żywych mimo wszystko.
Obudził się wygodnie ułożony w łóżku i do tego przykryty jakimś kocem, rozejrzał się po pokoju. Pierwsze o czym pomyślał to to, że Rin jednak się o niego zatroszczyła z zaświatów, a potem przypomniały mu się jej słowa.-Jak miałbym niby o Tobie zapomnieć..no jak..?
-Znowu sam mówisz do siebie? I na przyszłość..jak przychodzę się ciebie o coś zapytać to łąskawie nie rycz przez sen bo chyba z trzy paczki chusteczek na ciebie zmarnowałem. Znowu ona? Przecież nawet jeśli kochałeś tą laskę to ona i tak już nie żyje, pamiętaj, że masz się wziąć w garść bo musimy wygrać te wojnę.
-Wiem, znaczy..ja nie chcę....nie chcę tego dłużej ciągnąć..w tym pieprzonym śnie..powiedziała mi, że mam niby zakochać się w kimś innym, zapomnieć o niej bo jest martwa i prawdziwa nigdy już nie wróci, ani mam się nie bawić w ten cały szajs. Mimo, że to sen..sądzę, że miała rację.. To głupie..nawet jeśli plan Księżycowego Oka się powiedzie to co z tego? To będzie tylko iluzja, świat snów i marzeń, coś pustego, coś nie będzie dawało radości. Jedyna droga do szczęścia to osiągnięcie tego przez własny wysiłek. Trzeba pokonywać trudności, takie jest życie, a my po prostu użalamy się nad swoim losem jak dwa niedojrzałe bachory. Teraz rozumiem co Naruto miał na myśli...On miał rację, miał rację, rozumiesz to Madaro?! Zabiliśmy ludzi cennych dla innych tak samo jak dla mnie cenna była Rin, na jedno wychodzi, koło wojny i cierpienia się zamyka i ciągle będzie trwać a my to tylko zaogniliśmy!
-Zamknij się do cholery!-oparł się dłońmi o ścianę po obu jego stronach i wpatrywał się mroźnym wzrokiem w Obito.- Chcesz się teraz wycofać, co? Nie po tym co zaczęliśmy, teraz musimy to skończyć chcesz tego czy nie. Rin ci chyba powiedziała, co? Masz się zakochać w kimś innym i ać sobie spokój z zemstą. To czemu staje ci tylko na jej widok w śnie? Aż tak dawno sobie nie ulżyłeś bo myślisz, że ona nagle do ciebie przyjdzie i powie ci, że jednak żyje i cię kocha? Śmieszne...
-Przestań ty psychopatyczny zboczeńcu...wiem, że walisz sobie co noc.-Był i zdenerwowany i roztrzęsiony, ręce zaczynały mu drżeć a wraz z nimi całe ciało.- I gdzie się gapisz zbolu?!- zakrył się kocem.
-Już ja ci pokażę jak zachowuje się dobry ojciec..-przytrzymał go za nadgarstki.-Słuchaj Obito, takie przetrzymywanie się na siłę Ci nie służy. Ten jeden raz cię nauczę co robić w takich sytuacjach, jeśli będzie cię to krępowało to ten jeden raz mogę pozwolić ci żebyś wyobraził sobie Rin.
-C-co do cholery?! Nawet się nie waż mnie dotykać! E-ej..! Powiedziałem c-coś! Zabieraj łapska! Cholera...coś ty mi zrobił...czemu nie mogę się prawie ruszać?-Z niesmakiem patrzył na to co ten zmartwychwstalec robi w jego spodniach.
-Po prostu od tak dawna go nie ruszałeś, że teraz przy najdrobniejszych pieszczotach będzie ci bardzo przyjemnie. I bardzo dobrze. Dawno tego nie robiłem z kimś, już zapomniałem jakie to przyjemnie uczucie sprawiać, że to ktoś czuje się jak w niebie.-Jego wyraz twarzy zmienił się pierwszy raz od wielu wielu lat gdy to jeszcze był szczęśliwy z założenia Konohy, nareszcie w jego oczach nie była tylko smutna pustka, zmieniły kolor, stały się pełniejsze, tak jakby wreszcie zaczął robić co chciał i przypomniał sobie jak to jest życ według własnych życzeń, tu i teraz, a nie w wymyślonym świecie. Jednak wydawało mu się to zbyt piękne i miał wrażenie, że zaraz się obudzi w środku wojny i całej rzeczywistości więc chciał czerpać z tej chwili jak najwięcej. Szybkim ruchem ściągnął spodnie Obito do kolan wraz z bokserkami, w tym momencie poczuł na swoich ramionach zimne drżące ręce.
-Przestań...nie rób tego...-Obito poczuł się jak mały gówniarz, którego ojciec zaraz zleje za jakieś przewinienie, ten pierwszy raz trzymał dla Rin, tylko dla niej albo dla nikogo, a nie dla jakiegoś trupa i do tego faceta.-wszystko tylko nie to...
-Odprężysz się, wszystko będzie dobrze, zobaczysz.-wziął jego dłonie i znowu trzymał za nadgarstki, wybrał sobie taką pozycję żeby mieć do niego łatwy dostęp i pieścił jego nienaruszony stojący skarb ustami. Liżąc go od góry do dołu i co jakiś czas całując i ssąc dawał Tobiemu dawki przyjemności, do jego uszu docierały cichutkie jęki chłopaka, czuł, że przestał się mu opierać więc zaczął pracować dłońmi.- Tatuś nauczy cię kilku ciekawych rzeczy, nauczy cię czerpać przyjemność i nauczy jak powinieneś sobie dogadzać.
(Nie, nie mam zamiaru więcej pisać, robię się zazdrosna o Madasia T^T )
Minęło kilka dni, pomiędzy nimi nic nowego się nie wydarzyło, Obito nadal wracał do siebie po tej namiętnej, wymuszonej nocy. Miał ogromną nadzieję, że tego zboczeńca Madarę szlag trafi, a Kabuto i Zetsu, ani nikt inny na świecie nie dowie się o tym co się wtedy stało. Szedł do Madary żeby dać mu jakieś newsy dotyczące wojny, stanął jak wryty gdy będąc tuż przed drzwiami do jego pokoju usłyszał dziewczęce jęknięcia.- Co do cholery..?!- wyszeptał i bez zapowiedzi wlazł do środka.-Mało Ci zboczeńcu pieprzony jeden?!-wydarł się ale dopiero wtedy zaczęło do niego docierać co się dzieje.- R-rin...j-jak to..to przecież niemożliwe...-przeżył taki szok jak tamtego dnia gdy widział swojego przyjaciela mordującego jego ukochaną. Nie był w stanie wypowiedzieć słowa, tylko milczał.
-Obito..! Co ty tu robisz?
-Co ja tu robię?! Co ja tu, kurwa, robię?! Co ty tu robisz?! I dlaczego z tym oblechem?! Rin..
-No..Madara wskrzesił mnie..i tak jakoś wyszło, że się w nim zakochałam, Kakashi jest jakimś siwym nie wiadomo kim czytającym pornosy, a Madara jest inteligenty, seksowny no i łączy nas to, że musieliśmy odejść z tego świata. Daj spokój już...i tak ja już stąd odejdę niebawem.
-Dobra..jak chcesz..życzę miłej nocy..-wyszedł trzaskając drzwiami zostawiając kochanków w swoich objęciach, nie obchodziło go co dalej zrobi.
Obito się już więcej w ich kryjówce nie pojawił, nie brał udziału w wojnie, po prostu zniknął, przepadł tak samo jak jego miłość do Rin.
Madara przegrał wojnę, walka w pojedynkę nie niosła już ze sobą takich efektów mimo posiadania wielkiej nieograniczonej mocy, postanowił odejść razem z Rin, coś go do niej przyciągnęło, pewnie to, że mu zaufała bezgranicznie.
Co do Rin...z jednej strony była inteligenta, a z drugiej była zwykłą pustą, puszczalską idiotką.
TAK BARDZO HAPPY END BY HARU ♥