Etykiety

sobota, 1 lutego 2014

Opowiadanie Yuri i obrazki.

  No tak, to znowu ja, Haruś i jej nudne OneShoty. To mój ostatni wolny weekend, w końcu moje ferie dobiegły końca T^T. Potem będę ciągle zamulona i nieprzytomna, a więc postanowiłam wykorzystać moje lenistwo i zamiast się uczyć (a całkiem sporo do nauki mam..) postanowiłam napisać jakieś Yuri (Ale zobaczcie jakie Yuri! Nasza kochanka Hinatka i...a tego się dowiecie czytając ^ ^ <nie, nie, żadna Sakura czy Ino ^ ^>)tak na umilenie wieczoru i jako dodatek dać też obrazki ^ ^ na umilenie wieczora.
PS. Nie wiem kiedy Itaś coś doda :(.

••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

 Hinata właśnie się obudziła, pierwsze co zobaczyła tego dnia to leżąca na szafce obok łóżka karteczka z przypomnieniem o dzisiejszej wizycie u psychologa. Rodzice zapisali ją tam ponieważ martwił ich fakt, że ich córka prawie wcale się nie odzywa i woli przebywać na uboczu. Dziewczyna nie miała innego wyjścia jak tam iść, pomyślała, że zrobi to dla Naruto. Może wtedy przestanie przy nim mdleć i będzie otwarcie potrafiła mu powiedzieć co do niego czuje i od kiedy.
Do wizyty zostało niewiele ponad 2 godziny. Granatowowłosa wzięła prysznic, ubrała się, uczesała, zjadła śniadanie i poszła do miejsca, w którym miała się spotkać z psychologiem. Nie wiedziała jak to wszystko ma wyglądać, kto jest jej lekarzem, ile to potrwa i czy będzie potrafiła cokolwiek opowiedzieć.
Dotarła na miejsce szybciej niż się spodziewała, więc usiadła na krześle w poczekalni i czekała na swoją kolej. Mijało ją wiele osób, dziesiątki osób wchodziły i wychodziły z różnych gabinetów, a nikogo nie potrafiła rozpoznać.-Może to i lepiej.-mruknęła do siebie pod nosem i wbiła wzrok w biełe drzwi naprzeciw siebie. Minuty mijały bardzo wolno, całe to czekanie strasznie się dłużyło. Nareszcie. Nadeszła 12:30, teraz pozostało tylko poczekać aż wyjdzie ostatnia osoba i mogła wejść. Serce zaczęło jej szybciej bić, strasznie bała się tego spotkania. Tak. Już. W końcu drzwi się otworzyły. Wstała z miejsca, nogi jej się trzęsły, ręce też, powoli weszła do środka, zamknęła za sobą drzwi. Znała osobę, która siedziała za biurkiem, a była to mistrzyni Anko Mitarashi. Pamiętała ją jeszcze z egzaminów na chuunina. Jeszcze bardziej się zdenerwowała.
-Usiądź Hinata.- Głos kobiety wyrwał ją z zamyślenia. Posłusznie usiadła na krześle.-Powiedz mi, myślisz, że rodzice mieli rację zapisując Cię tutaj? Czy jednak sądzisz, że to było bezcelowe?
-J..j..j..j..ja n..n..nie w..wiem..-wybełkotała dziewczyna.
-Hmm, boisz się mnie?
-N..nie, nie boję, tylko..-opuściła głowę.-stresuję się..
-Nie masz czego.-na twarzy Anko pojawił się zadziorny uśmiech.- Wiesz..Hinata-chan, wiem jak wydobyć z Ciebie głos i sprawić byś się odstresowała.-Wstała z miejsca i podeszła do posiadaczki Byakugana.
-J..jak?-spojrzała na egzaminatorkę. Ta natomiast wzięła ją na ręce i posadziła na kanapie.-N..nie da się tego zmienić... Od zawsze taka jestem..to nie jest żaden prob..-nie dokończyła, kobieta przykucnęła przed nią i rozchyliła jej nogi na bok.-Anko-sensei?! Co pani robi?
-Pomagam Ci się rozluźnić i odstresować.
-złapała za jej spodnie i zsunęła w dół. Jej oczom ukazała się śliczna koronkowa bielizna. Mimo, że dziewczyna z całych sił próbowała zaciskać nogi Anko trzymała je mocno w takim rozwarciu, że swobodnie mogła całować wewnętrzne części jej ud. Poczuła, że jej pacjentka już się nie opiera, jedną ręką puściła jej nogę i zaczęła pieścić Hinatę przez majtki.
-N..niech pani przestanie, proszę..
-Hmm, czyżbyś była nadal dziewicą Hinata-chan?-zębami zsunęła jej bieliznę, teraz miała przed oczami młodą, wydepilowaną cipkę.
-O..oczywiście, że tak! N..niech mistrzyni tam nie patrzy, p..proszę!-cała czerwona zasłaniała swoje czułe miejsce dłońmi, ale kobieta jej na to nie pozwalała.
-Ooh, ja myślałam, że ty już to dawno temu zrobiłaś z Naruto albo Neji’m.-wsunęła drugą rękę pod jej bluzę, pod bluzkę, a potem pod stanik.
Złapała w dwa palce sterczące sutki granatowowłosej i je delikatnie pieściła. Z ust dziewczyny wychodziły ciche niekontrolowane jęki.

-Akh..p..przestań..proszę..-nic jej te prośby nie dały bo już od jakiegoś czasu miała na sobie tylko buty, przyssaną do jej piersi ”panią psycholog” i jej palec przy swojej łechtaczce.
-Zobaczysz, będzie dobrze. Kobieta powinna zaznać drugiej kobiety.-Całowała jej piersi, potem obojczyki, szyję, dotarła do ust, całowała Hinatę tak namiętnie, że po chwili zabrakło jej tchu. Teraz robiła to delikatnie, czule i wolno. Przy okazji wsuwała palec do środka pochwy Hinaty i pieściła kciukiem jej łechtaczkę. Dołożyła drugi palec. Dziewczyna teraz już bez pohamowania jęczała.
Mitarashi posunęła się o krok za daleko, jako, że miała na sobie Przeklętą Pieczęć, wykorzystała węża i kazała wsunąć mu się w mokre wnętrze pacjentki.
-AAAAAH!! Nie, Anko-sensei! Wyciągnij to ze mnie! To boli, aaahh!-wierciła się bezskutecznie, stworzenie doskonale penetrowało ją od środka. Po niedługiej chwili ból pr
zerodził się w przyjemność.

-Mówiłam, że wydobędę z Ciebie głos?-bardziej stwierdziła niż zapytała. Kazała wężowi, który był zakrwawiony, przesuwać się, kręcić i intensywnie poruszać. Ona zaś nadal miała palec na jej łechatczce, wolną dłonią pieściła ręce, całowała ją by stłumić jej jęki. Po 3 minutach odsunęła się od niej, zostawiając ją na moment prawie nieprzytomną. Podeszła do szafki i wyjęła z niej sporych rozmiarów wibrator i jakiś żel. Wróciła do biało okiej, włączyła wibrator i posmarowała żelem drugą dziurkę, wsunęła w nią wibrator.
-Przesada! Aaakh! To strasznie boli! Nie chcę tego! Wyciągnij to!-W jej oczach stanęły łzy, starała się wiercić, znowu nic jej to nie dawało bo mistrzyni nagle się przy niej na nowo znalazła. Hinata wygięła się, odchyliła głowę do tyłu, leżała wyczerpana na kanapie. Wąż po chwili zniknął, Anko wyjęła z niej wibrator.
-Nie jest Ci teraz przyjemniej i mniej stresująco?-Podała jej ubranie.
-Mój pierwszy raz był dla Naruto...-zaczęła się ubierać. Anko siedziała na swoim poprzednim miejscu i piła kawę.
-A co jeśli on by tego nie chciał albo wolał to zrobić z bodajże Sakurą?-Dziewczyna się nie odezwała tylko wybiegła z gabinetu.